Oczyszczanie organizmu

moje zdrowie w moich rękach

Naturalny detoks organizmu – jak go poprawić?

April 4th, 2013 Posted in Domowy detoks, Oczyszczanie organizmu

Przypomnę raz jeszcze: organizm na bieżąco oczyszcza się sam. Czasem jednak naturalny detoks nie przebiega tak, jak byśmy sobie tego życzyli, a raczej tak, by docenił to nasz organizm. W takich sytuacjach warto wspomóc proces naturalnego oczyszczania. O wspomaganiu niejednokrotnie pisałam już w tym blogu, ale myślę, że warto o nim jeszcze raz przypomnieć.
Poniżej podrzucam wam sposoby na przyspieszenie (poprawę) oczyszczania poprzez najważniejsze kanały detoksykacji – skórę i układ pokarmowy.

Po pierwsze: skocz do sauny, wypoć się

Zimą co prawda też się pocimy, ale skóra nie oddycha tak swobodnie, jak latem. Pod warstwą ubrań dochodzi do wyraźnego spowolnienia oczyszczania organizmu. Wiosna nas nie rozpieszcza i jeszcze trochę trzeba będzie na nią poczekać, dlatego gorąco zachęcam was do kilkukrotnych odwiedzin w pierwszej z brzegu (dobrze utrzymanej oczywiście) saunie. Nawet jeden seans poprawi oddychanie skóry i wyciągnie z niej (oraz tkanek położonych głębiej) zgromadzone toksyny. Ja osobiście po saunie zawsze czuję się lepiej. Uwielbiam tę formę oczyszczania, która też świetnie relaksuje, a w dłuższej perspektywie poprawia regenerację całego ciała.

Po drugie: pij ziółka

O kilku ziółkach wspominałam już wcześniej, ale postanowiłam przygotować pełną ściągę – tj. wykaz roślin, które wspomagają naturalny detoks. Część z nich działa, moczopędnie, część żółciopędnie i przeczyszczająco. Moim zdaniem warto z nimi poeksperymentować (ziółka są tanie!) zamiast zaopatrywać się w oczyszczające gotowce. Gotowce, czyli suplementy są moim zdaniem dla leniuchów.

Fiołek trójbarwny vel herbatka z bratka

Po raz pierwszy zetknęłam się z nim jako nastolatka, bo bratek trochę wspomaga leczenie trądziku. Zawiera substancje, które oczyszczają organizm z toksyn, a dzięki działaniu moczopędnemu bratek (fiołek trójbarwny) pomaga szybko wydalić te substancje na zewnątrz. Co ciekawe – w pewnym stopniu bratek reguluje też przemianę materii. Regularnie pity działa też lekko napotnie.

Dziurawiec – oczyszczający antydepresant

Póki słońce nas jeszcze nie rozpieszcza warto wypić trochę dziurawca. Ziółko to ma niezłe działanie oczyszczające i odtruwające, działa moczopędnie i żółciopędnie, a poza tym jest naturalnym antydepresantem. Niestety dziurawiec działa też fotouczulająco, dlatego pijąc go trzeba się kryć (a przynajmniej solidnie zabezpieczać) przed słońcem.

Skrzyp – coś na detoks, włosy, skórę i paznokcie

Skrzyp polny polecany jest przede wszystkim osobom chcącym wzmocnić włosy, paznokcie i skórę. Faktycznie nadaje się do tego idealnie, bo zawiera sporo związków krzemu, które działają wzmacniająco i wygładzająco. Z drugiej strony jednak jest on ziółkiem o działaniu moczopędnym. Z powodzeniem można go więc wykorzystać w celu poprawy naturalnego detoksu.

Łopian większy – na żółć i poty

Łopian, znany chyba nam wszystkim, popularny chwast osiągający ogromne rozmiary jest roślinką o działaniu napotnym. Pobudza też wydzielanie soku żołądkowego i żółci – poprawia trawienie i oczyszczanie organizmu przez układ pokarmowy, dodatkowo wykazuje też działanie moczopędne. Działa więc bardzo kompleksowo.

Koper włoski – coś na kolki

Koper włoski polecany jest na kolki i zatwardzenia, bo jego owoce wyraźnie poprawiają pracę jelit. Ma działanie wiatropędne toteż trzeba go pić rozsądnie (w odpowiednim momencie). Dodatkowo owoce kopru zawarte w herbatkach pobudzają wydzielanie żółci i usprawniają trawienie. Koper jest, ogólnie rzecz biorąc, uważany za roślinę o silnych walorach leczniczych i w tradycji wielu krajów stosuje się go nieraz na wszystko.

Ostropest plamisty dla zdrowej wątroby

Wyciąg z ostropestu plamistego wchodzi w skład popularnego sylimarolu, ale w sklepach zielarskich można też kupić samo ziółko (właściwie jego owoce). Ostropest ma silne działanie odtruwające. Dodatkowo pobudza wydzielanie żółci i bardzo pozytywnie wpływa na przemianę materii.

Pokrzywa – na wszystko

Pokrzywa jest tak uniwersalnym ziółkiem, że należałoby poświęcić jej odrębny artykuł, tym bardziej, że w ziołolecznictwie wykorzystuje się jej liście i korzenie, a każdy z tych elementów ma inny wpływ na organizm (wiedzieliście, że korzenie działają anabolicznie?!). Herbatka z pokrzywy ma silne działanie moczopędne i żółciopędne. Oczyszcza cały organizm i ułatwia naturalny detoks. Poza tym pokrzywa bardzo pozytywnie wpływa na przemianę materii – jeśli jeszcze jesteście ociężali po Świętach lub po prostu martwicie się oponkami – polecam to ziółko.

Aloes – na odporność i przeczyszczenie

W dużych stężeniach aloes działa tak silnie przeczyszczająco, że może być wręcz niebezpieczny dla organizmu (u kobiet w ciąży może wtedy doprowadzić nawet do poronienia!) jednak w niewielkich dawkach działa jedynie lekko przeczyszczająco. Co więcej, ziółko to wzmacnia odporność, a stosowane zewnętrznie doskonale leczy różne „niedomagania” skórne.

Morszczyn pęcherzykowaty – dla oczyszczenia i poprawy metabolizmu

Morszczyn nie jest ziółkiem sensu stricto. Raczej znajdziemy go w sklepach ze zdrową żywnością (jest niezastąpionym dodatkiem do potraw ze względu na bardzo wysoką zawartość różnych cennych mikroelementów), niż w sklepach zielarskich czy aptekach, ale znaleźć go można bez trudu. Poszukać warto, bo morszczyn działa łagodnie przeczyszająco, ale przede wszystkim doskonale wpływa na przemianę materii, która w zasadzie determinuje sprawność naturalnego detoksu.

Nie zapomnij o mniszku

Mniszek lekarski jest jednym z podstawowych roślinnych „oczyszczaczy” ludzkiego organizmu. Warto go sobie od czasu do czasu zaserwować choćby dla wspomożenia wątroby, pobudzenia wydzielania żółci czy po prostu dla wyregulowania trawienia. Oprócz tego mniszek działa moczopędnie i jak wszystkie zioła o tej właściwości lekko obniża ciśnienie krwi.

To oczywiście zaledwie część ziół wspomagających naturalny detoks organizmu. Oprócz nich coraz popularniejsze są ziółka egzotyczne. Mieszanki z roślin rosnących u nas i tych egzotycznych oczyszczaczy spotkacie wśród suplementów (ich opisy, oceny i ceny znajdziecie TUTAJ).

Chcesz wreszcie schudnąć? Wypróbuj Slimette

December 16th, 2012 Posted in Diety i odżywianie

Odchudzanie kojarzy Ci się przede wszystkim z drastycznym ograniczeniem kalorii i rygorystyczną dietą? A konieczność intensywnego wysiłku fizycznego skutecznie zniechęca Cię do walki ze zbędnymi kilogramami?

Jeśli nie chcesz, by odchudzanie zamieniło się w koszmar, wypróbuj Slimette. To jeden z najlepszych suplementów diety, które do tej pory trafiły na rynek. Skoro preparat pomógł wielu osobom, dlaczego miałby nie pomóc Tobie?

Skuteczność zamknięta w jednej tabletce

Slimette to jednocześnie nowość i przełom w walce ze zbędnymi kilogramami. Do tej pory nie istniały żadne tabletki wspomagające odchudzanie, które w swoim składzie zawierałaby aż 5 aktywnych substancji doskonale radzących sobie z tkanką tłuszczową!

  • Wyciąg z jagody Acai

Te niewielkie owoce, które swoim wyglądem przypominają ciemne winogrona, a smakują jak owoce w czekoladzie kryją w sobie ogromną moc. Dzięki nim możliwe jest nie tylko odchudzanie, ale również znaczna poprawa zdrowia. Są bogatym źródłem cennych składników odżywczych: witamin, minerałów, aminokwasów, antyoksydantów. Jagody Acai odpowiadają za przyspieszenie metabolizmu, co ma ogromne znaczenie dla odchudzania.

  • Wyciąg z papryki Cayenne

Papryka Cayenne, dzięki zawartości kapsaicyny, skutecznie wspomaga procesy odchudzania. Badania naukowe dowodzą, że procesy metaboliczne przyspiesza nawet o 25%! Wyciąg z Cayenne hamuje ponadto apetyt na dania słone, tłuste i słodkie – a więc te, które odpowiadają za wzrost masy ciała.

  • Ekstrakt z zielonej herbaty

Odchudzająca moc zielonej herbaty znana jest od dawna. Zawarte w ekstrakcie cenne substancje oczyszczają organizm z toksyn. Dzięki temu możliwe jest przyspieszenie procesu odchudzania. Właściwości odchudzające wyciągu z zielonej herbaty zostały udowodnione naukowo.

  • L-karnityna

Jest to składnik wielu popularnych tabletek wspomagających walkę ze zbędnymi kilogramami. Właściwości odchudzające L-karnityny znane są od dawna, a jej skuteczność została potwierdzona badaniami naukowymi. Odpowiada za ułatwienie transportu długich cząsteczek tłuszczu do minochondrium, gdzie zostają zamienione na kwasy tłuszczowe. W ten sposób – na drodze ich spalenia – dochodzi do zamiany tkanki tłuszczowej w masę mięśniową.

  • Guarana

Guarana, choć słynie ze swoich właściwości pobudzających, sprzyja odchudzaniu. Zmniejsza łaknienie oraz przyspiesza metabolizm. A ponieważ dodaje energii, nie ma mowy o utracie sił czy osłabieniu.

Jak stosować Slimette?

W stosowaniu Slimette nie ma nic trudnego. Należy zażywać 2-4 kapsułki dziennie – każdego dnia, by po kilku tygodniach zauważyć efekty.

Czy to działa?

Obawy o skuteczność Slimette są zupełnie zrozumiałe. W końcu na rynku dostępnych jest mnóstwo suplementów diety, które miały dawać rewelacyjne rezultaty. Problem w tym, że są to najczęściej czcze obietnice, które nie pokrywają się z realnymi efektami. Jest to zwykle spowodowane niewielką zawartością aktywnych substancji, w skutek czego rezultaty odchudzania są słabo widoczne.

Jednak nie dotyczy to Slimette. Nie dość, że preparat ten zawiera sporą dawkę aktywnych składników, to jeszcze zawiera w sobie wszystkie substancje sprzyjające odchudzaniu.

A co z ćwiczeniami i dietą?

Slimette to jedne z najlepszych tabletek na odchudzanie. Dobrze jest jednak, podczas stosowania kuracji, zmienić nieco swoje nawyki żywieniowe. Nie chodzi o stosowanie żadnych drastycznych diet odchudzających, ponieważ dzięki Slimette nie ma takiej potrzeby. Wystarczy tylko jadać mniejsze posiłki a częściej, zrezygnować z tuczących dań i przekąsek (na szczęście aktywne składniki Slimette w tym pomagają, więc z ich odstawieniem nie będzie problemu).

Ćwiczyć oczywiście też można, bo aktywność fizyczna nigdy nie zaszkodzi. Nie muszą to być jednak mordercze treningi, trwające kilka godzin. Wystarczy 40 minut ruchu (mogą być nawet energiczne marsze) co drugi dzień.

Jeśli w ten sposób wspomożemy Slimette, uda się osiągnąć zaskakujące efekty. Takie, które znajdowały się – aż do tej pory – wyłącznie w sferze marzeń.

Wegetarianizm: tak czy nie?

December 3rd, 2012 Posted in Diety i odżywianie

Niejednokrotnie kusiło mnie przejście na bezmięsną dietę. Kilka moich koleżanek nie je mięsa. Są okazem zdrowia, a przy tym można pozazdrościć im figury – są naprawdę bardzo szczupłe. Jednak to tej pory nie zdecydowałam się na taki krok. Dlatego, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi specjalistów, że wegetarianizm jest w 100% idealny. Faktycznie jest w porządku, jednak nie dla wszystkich. Ream more »

Jak zmniejszyć apetyt i przyspieszyć metabolizm?

November 29th, 2012 Posted in Super jedzenie

Wcale nie musisz głodować, by osiągnąć szczupłą sylwetkę. Wystarczy, że swoje codzienne menu wzbogacisz o kilka „cudownych” produktów spożywczych. Szybko przekonasz się, że to naprawdę działa. Przetestowała na sobie kilka z nich i muszę przyznać, że sama byłam zaskoczona efektami.

Co więc jeść, by zmniejszyć apetyt?

W zasadzie jest wiele możliwości, dlatego warto wybrać coś, co najlepiej sprawdzi się w konkretnym przypadku.

Awokado – jako dodatek do sałatek jest idealne. Tym bardziej, że owoc ten zawiera tłuszcze, które odpowiadają za pobudzenie organizmu do produkowania hormonów ograniczających napady głodu. Ja co prawda tego nie przetestowałam, jednakże naukowcy twierdzą, że faktycznie to działa.

Gorzka czekolada doskonale przeciwdziała kortyzolowi – hormonowi stresu, który sprzyja nadmiernemu apetytowi i odpowiada za powstawanie otyłości brzusznej. W moim przypadku gorzka czekolada (ale tylko ta, która zawiera ponad 70% kakao) świetnie współgra z wypijaną przeze mnie kawą, eliminując jej „szkodliwe” działanie. Jakiś czas temu wyczytałam, że kofeina pobudza właśnie kortyzol i jednocześnie wzmaga apetyt. Odkąd sięgnęłam po gorzką czekoladę – jako duet do kawy – już nie sięgam po dodatkowe przekąski po „małej czarnej”.

Pestki dyni stanowią bogate źródło białka. Dzięki temu można ograniczyć chęć na słodkości. Ostatnio właśnie zajadam się nimi (to pozostałość z dyni, którą wykorzystałam na pyszny domowe dżem dyniowo-pomarańczowy). Efekty w zasadzie tak średnio widoczne, ale … przynajmniej pestki zastępują mi ulubione mini-krakersy.

Płatki owsiane z mlekiem to świetne i odżywcze śniadanie. Stanowią bogate źródło błonnika – substancji balastowej, która – docierając do żołądka – zajmuje znaczną jego objętość. W efekcie hamuje apetyt, a jednocześnie łagodzi chęć na słodkości. Jakoś nigdy nie mogłam się przekonać do owsianki, ale w ostatnim czasie jadam ją coraz częściej. Faktycznie pożywne śniadanie, które sprawia, że na długo jestem syta.

Jabłka to chyba jedne z najlepszych owoców, szczególnie w przypadku walorów odchudzających. Zawierają mnóstwo błonnika, a więc wspomagają utratę masy ciała. Owoce te mają również to do siebie, że dość długo się je chrupie. Efekt? Dłużej czujemy się syci (przynajmniej ja tak mam).

Co jeść, by przyspieszyć metabolizm?

Podkręcenie przemian metabolicznych sprzyja odchudzaniu. Wystarczą jednak odpowiednie produkty spożywcze, dzięki którym walka ze zbędnymi kilogramami będzie przebiegać znacznie łatwiej.

Kiwi zawiera sporą dawkę witaminy C (jeden owoc pokrywa dzienne zapotrzebowanie). Ta zaś skutecznie rozprawia się z tłuszczem.

Kawa – ze względu na zawartość kofeiny, przyspiesza metabolizm. Pamiętaj jednak o tym, co pisałam wyżej. Powoduje wydzielanie kortyzolu, odpowiadającego za przyrost tłuszczyku w rejonach brzucha. Dlatego jeśli decydujesz się na filiżankę kawy, dołącz do niej paseczek czekolady gorzkiej.

Wiśnie to owoce, które stanowią cenne źródło antocyjanów. Dzięki temu sprzyjają spalaniu tkanki tłuszczowej. Radzę więc, by zajadać się tymi owocami do woli w sezonie.

Chili to przyprawa, która – dzięki zawartości kapsaicyny – pozwala na szybszy rozkład trójglicerydów. Dodatkowo pobudza trawienie. Polecam chili stosować jako dodatek do potraw – np. zamiast pieprzu.

Imbir jest doskonałym dodatkiem do ciast i deserów. Ale jak się okazuje, wykazuje również dobroczynne działanie odchudzające. Dzięki zawartości gingerolu przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej (szczególnie w okolicach brzucha).

Chcąc pozbyć się zbędnych kilogramów, ale bez konieczności stosowania drastycznych kuracji odchudzających, warto wspomóc się naturalnymi supresantami apetytu oraz spalaczami tłuszczu. Włączenie ich do codziennego jadłospisu pozwala znacznie szybciej zrealizować marzenia o szczupłej sylwetce. Ja jestem dopiero na etapie początkowym, gdyż niedawno odkryłam cudowną moc niektórych produktów spożywczych. Dlatego i Was zachęcam do sprawdzenia ich skuteczności.

Schudnąć bez liczenia kalorii?

November 22nd, 2012 Posted in Diety i odżywianie

Wam też najczęściej odchudzanie kojarzy się z mnóstwem wyrzeczeń i koniecznością skrupulatnego liczenia kalorii? No właśnie… I wcale nie dziwi mnie to, że już od samych tych obliczeń i obowiązku dokładnego odważania produktów wiele osób traci ochotę na odchudzanie. Sama bym tak zrobiła.

Na szczęście ktoś mądry wymyślił wiele innych diet, które wcale nie polegają na wyliczaniu wartości energetycznej. Wystarczy znać tylko indeks glikemiczny spożywanych produktów i … chudnąć.

Jak działa IG?

Zacznijmy od wyjaśnienia mechanizmu działania diet, które opierają się na indeksie glikemicznym (IG). Wtedy dobór odpowiednich produktów spożywczych będzie dużo łatwiejszy.

Dietetycy i specjaliści od żywienia zauważyli, że osoby z nadwagą najczęściej mają dość wysoki poziom insuliny. To zaś sprawia, że poziom glukozy we krwi bardzo szybko spada. W efekcie mózg dostaje sygnał, że pora coś zjeść. Więc sięgamy po kolejny posiłek – najczęściej bezwartościowy. Cały proces powtarza się znów – wzrasta poziom insuliny -> spada poziom glukozy -> chce nam się jeść…

A wszystko dlatego, że sięgamy po te produkty, które charakteryzują się wysokim indeksem glikemicznym – powyżej 50. Jego wartość związana jest przede wszystkim z zawartością węglowodanów. Jednakże wpływ na wysokość indeksu glikemicznego wpływ ma również sposób przygotowywania posiłków (gotowanie, smażenie, itp.).

Jeść do syta i chudnąć?

Okazuje się, że jest to możliwe. Najważniejsze jest jednak to, by z głową komponować posiłki. Warto posłużyć się tabelą IG. Zawarte w niej informacje pozwolą stworzyć takie dania, które bez obaw będzie można spożywać.

Wystarczy sięgać po produkty spożywcze, które są jak najmniej przetworzone. Podstawą odchudzającego menu powinny być zatem:

- chude sery,

- ryby,

- pieczywo razowe,

- pełnoziarnisty makaron,

- warzywa strączkowe,

- orzechy,

- czekolada gorzka (z zawartością kakao powyżej 70%),

- pomarańcze, grejpfruty, jabłka.

Jednocześnie dobrze jest unikać białego pieczywa, tłuszczów pochodzenia zwierzęcego, niektórych wyrobów cukierniczych (np. tortów). Nie są wskazane nawet chrupki kukurydziane.

Odchudzanie według Montignaca

Chcąc schudnąć, jedząc do syta i nie musząc liczyć kalorii, można wybrać dietę Montignaca. Proces odchudzania, podczas którego można stracić 1kg w ciągu 7 dni, składa się z dwóch etapów. W pierwszej fazie (trwającej 2-3 miesiące) dochodzi do utraty masy ciała. Faza druga polega na stabilizacji wagi, dzięki czemu można zapobiec efektowi jo-jo.

W pierwszym etapie nie musisz stosować się w zasadzie do żadnych ograniczeń ilościowych. Możesz jeść do syta, a i tak schudniesz. Najważniejsze jest jednak to, by wybierać wyłącznie te produkty, które charakteryzują się niskim indeksem glikemicznym. Musisz także pamiętać, by w jednym posiłku nie łączyć tłuszczów z produktami o wysokim IG.

Etap drugi to pozwala Ci na spożywanie znacznie większej ilości produktów spożywczych o wyższym niż 50 IG. Musisz jednak pamiętać, by cały czas ograniczać spożycie tłuszczów zwierzęcych.

Dieta South Beach

To kolejny sposób odchudzania, który nie każe liczyć kalorii, a jedynie spożywać produkty o niskim indeksie glikemicznym. Należy zatem zrezygnować ze spożywania tłuszczów pochodzenia zwierzęcego.

Cała dieta odchudzająca składa się z trzech etapów, przy czym trzecia faza to już sposób odżywiania, który należy praktykować przez całe życie.

Pierwsza faza odchudzania trwa 2 tygodnie. I właśnie w tym czasie można osiągnąć najlepsze rezultaty. Należy spożywać 3 duże posiłki oraz 3 przekąski w ciągu dnia. Na tym etapie jadłospis opiera się przede wszystkim na produktach białkowych, tłuszczach roślinnych (głównie oliwie z oliwek) i wybranych warzywach (pomidorach, cukinii, brokułach). Całkowicie musisz zrezygnować z pieczywa, ziemniaków, alkoholu, słodyczy.

Czas trwania drugiego etapu jest indywidualny – dobiega bowiem końca, gdy uda się osiągnąć zamierzone rezultaty. W tej fazie można już włączyć dodatkowe produkty spożywcze, w tym: razowe pieczywo, kasze, gorzką czekoladę, wino, niektóre owoce (jabłka, grejpfruty).

Trzeci etap to nic innego jak stosowanie poznanych zasad odżywiania każdego dnia. To pozwala na utrzymanie uzyskanej masy ciała.

Chcąc zatrzymać wymarzoną figurę, należy stosować się do zdrowych nawyków żywieniowych. Opieranie się w codziennym odżywianiu na indeksie glikemicznym, zamiast tabeli kalorii, może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Chcesz zwalczyć tkankę tłuszczową? Poznaj najlepszych pogromców tłuszczu

November 7th, 2012 Posted in Suplementy

Choć zwykle to na wiosnę dążymy do tego, by pozbyć się tkanki tłuszczowej, warto zacząć o tym myśleć już teraz. Co prawda pogoda nie sprzyja odchudzaniu, bo jak na dworze zimno to nikt nie myśli o tym, by ograniczać kalorie, ale właśnie dostarczać je w większej ilości. Wystarczy jednak poznać pogromców tłuszczu, którzy mogą okazać się doskonałym wsparciem w walce ze zbędnymi kilogramami nawet zimą.

Wcale nie musimy sięgać po suplementy diety. Niektóre cenne substancje znajdują się w produktach spożywczych, z którymi mamy styczność na co dzień. W efekcie będzie można schudnąć podczas jedzenia. Czyż to nie przyjemna perspektywa?

Substancje niczym hormony spalające tłuszcz

Cały sekret tkwi w tym, by poznać te substancje, których działanie zbliżone jest do działania hormonów rządzących spalaniem tłuszczu.

Najważniejszym z nich jest noradrenalina. Hormon ten łączy się ze swoim receptorem w błonie komórkowej, dając sygnał prowadzący do rozbicia cząstek tłuszczu na mniejsze. Niektóre z nich spalane są podczas pracy mięśni, inne – najczęściej przy udziale hormonów tarczycy – są wykorzystywane do produkcji białek, odpowiadających za spalanie kolejnych cząstek tłuszczu z jednoczesnym wydzielaniem ciepła.

I właśnie na takiej zasadzie działają niektóre substancje zawarte w produktach spożywczych.

  • kapsaicyna

Jest to znany wszystkim alkaloid, który odpowiada za pikantny smak, znany chociażby z papryczek chili. Zadaniem tej substancji jest pobudzanie procesów, prowadzących do wydzielania ciepła. Efektem tego jest przyspieszenie spalania nadwyżki energetycznej, zmagazynowanej w tkance tłuszczowej.

  • L-karnityna

I ta substancja znana jest wszystkim, którzy podejmowali próbę odchudzania za pomocą suplementów diety. Substancja ta wspomaga proces spalania tkanki tłuszczowej poprzez przenoszenie długołańcuchowych kwasów tłuszczowych do komórek. I właśnie tam tłuszcz ulega zamianie w energię.

By jednak L-karnityna mogła zadziałać, koniecznością jest włączenie aktywności fizycznej. Tylko wtedy można osiągnąć zadowalające rezultaty.

  • sprzężony kwas linolowy – CLA

Kwas ten także jest częstym składnikiem suplementów diety, wspomagających proces odchudzania. Jego zadanie polega na stymulowaniu procesu termogenezy (spalanie tłuszczu z wydzieleniem ciepła) oraz na blokowanie enzymu przenoszącego składniki potrzebne do odkładania tłuszczu.

  • fenyloalanina

Tak, tak – to ta sama substancja, która zawarta jest w wielu napojach gazowanych. Jest to aminokwas, który uczestniczy w powstawaniu hormonów tarczycy oraz noradrenaliny. Wspomaga więc procesy odchudzania, które opisywałam nieco wyżej.

Pamiętajcie jednak, że nadmiar tej substancji nie jest jednak do końca bezpieczny. Szczególnie u osób chorych na fenyloketonurię. Ponadto w efekcie nadmiernego gromadzenia się fenyloalaniny w mózgu może doprowadzić do stanów depresyjnych na skutek obniżenia poziomu serotoniny.

  • metyloksantyny

Choć brzmi dość groźne, są to bezpieczne i – jak się okazuje – znane substancje. W grupie tej znajduje się chociażby kofeina, guarana, teofilina – substancje zawarte odpowiednio w kawie, napojach energetycznych, czerwonej herbacie. Odchudzające działanie metyloksantyn wpływają na zwiększenie intensywności procesów, prowadzących do rozpadu cząsteczek tłuszczowych oraz na zwiększenie intensywności termogenezy.

  • witamina C

Do pogromców tłuszczu zalicza się także witaminę C – dokładnie tą samą, która korzystnie wpływa na naszą odporność. Jej odchudzające działanie wynika przede wszystkim z faktu, że jest niezbędna do wytwarzania cząsteczek karnityny. Zaś jak działa karnityna już wszyscy wiemy. W taki sposób zostało to wyjaśnione przez naukowców, trzeba więc im zaufać.

  • białko

W procesie odchudzania niezwykle pomocne jest białko. Jest to więc nie tylko najważniejszy budulec całego organizmu, ale również skutecznym pogromcą tłuszczu. Odchudzające właściwości protein związane są ze stymulowaniem powstawania somatotropiny, czyli po prostu hormonu wzrostu. W efekcie dochodzi do spowolnienia procesów prowadzących do przekształcenia dostarczonej glukozy w tkankę tłuszczową.

  • polifenole

Kto by pomyślał, że polifenole – te same substancje, które wpływają korzystnie na organizm – spowalniając proces starzenia, przyspieszają proces spalania tkanki tłuszczowej. Jest to jednak możliwe dzięki pobudzaniu rezerw tłuszczowych na wszystkich poziomach – zarówno tych związanych z działaniem hormonów tarczycy, noradrenaliny oraz kwasów tłuszczowych.

Teraz, mając tak długą listę składników nie pozostaje nic innego jak tylko szukać źródeł powyższych substancji. Choć najłatwiej je znaleźć w gotowych suplementach diety, warto pokusić się o poszukiwania ich źródeł pod postacią produktów spożywczych.

Wspomóc samooczyszczanie organizmu

October 31st, 2012 Posted in Oczyszczanie organizmu

Raz na jakiś czas każdy organizm zasługuje na to, by uwolnić go od substancji toksycznych. Dzięki temu będzie znacznie lepiej funkcjonował. Dla mnie oczyszczanie organizmu kojarzy się ze sprzątaniem mieszkania. Gdy w pokojach zalega wiele niepotrzebnych rzeczy, w końcu pokój staje się mało funkcjonalny. Dlatego raz na jakiś czas decyduję się na oczyszczanie organizmu. To znaczy nie sięgam po żadne tam wynalazki, typu plastry oczyszczające. Nigdy ich nie stosowałam, ale jakoś nie wydaje mi się, by to miało jakikolwiek sens. Skupiam się raczej na całkowicie naturalnych metodach, a jeśli już trzeba – wspomagać się wyłącznie rekomendowanymi suplementami diety.

Zmiana menu to podstawa

Chcąc wspomóc proces samooczyszczania organizmu, trzeba rozpocząć przede wszystkim od zmiany swoich dotychczasowych nawyków żywieniowych. Dobrze, jeśli wytrwamy w nich jak najdłuższy okres, a jeszcze lepiej byłoby, gdybyśmy wprowadzili takie zmiany na zawsze. Nie są to jakieś mocno drastyczne modyfikacje, dlatego – jestem właściwie tego pewna – że większości uda się je wcielić w życie.

Podstawą są oczywiście produkty pełnoziarniste. Mówi się o nich wiele i za każdym razem, gdy tylko chodzi o zdrowe odżywianie. I coś w nich jest, ponieważ one faktycznie wspomagają pracę układu pokarmowego, także ze względu na obecność błonnika. W diecie powinny zatem znaleźć się grube kasze, makaron pełnoziarnisty, ryż pełnoziarnisty, ciemne pieczywo.

Kawa i czarna herbata nie są wskazane. Lepiej zastąpić je zieloną herbatą (może to być smakowa zielona herbata). A alkoholu najlepiej w ogóle zapomnieć – w okresie oczyszczania organizmu, a potem – pić tylko w ograniczonych ilościach i tylko sporadycznie.

Akcja – wspomaganie pracy nerek

Toksyczne substancje wydalane są z organizmu również z moczem. Dlatego też istotne znaczenie ma wspomaganie pracy nerek – narządów, które odpowiadają za produkcję moczu jako efekt filtracji krwi.

Istotne znaczenie ma więc wypijanie sporej ilości płynów (najlepiej wody, aczkolwiek soki ze świeżo wyciskanych owoców i warzyw są także polecane). Nie jest natomiast wskazane spożywanie sporej ilości białka, dlatego osoby stosujące dietę Dukana powinny mieć się na baczności.

Seans w saunie?

Proces samooczyszczania organizmu może wspomóc poprzez … seans w saunie. Jest to teoria, z którą dość często się spotykam. Ale czy faktycznie poprzez wypocenie się można osiągnąć zamierzony efekt – wymieść wszystkie toksyny z organizmu?

Znam wiele osób, które decydują się na taki krok, uważając że jest to najlepsza metoda na pozbycie się szkodliwych substancji. Chodzą regularnie do sauny, chcąc się wypocić. Teoretycznie nie ma nic w tym złego, ponieważ w ten sposób pozbędziemy się nadmiaru wody z organizmu i wspomożemy pracę układu krążenia (na skutek wysokiej temperatury dochodzi do rozszerzenia naczyń krwionośnych, efektem czego jest dotlenienie organizmu).

Trzeba jednak pamiętać, że sauna nie da jednak pełnego efektu oczyszczającego. Odpowiedź jest prosta – za usuwanie substancji toksycznych odpowiedzialne są przede wszystkim nerki oraz wątroba. Jakoś wątpię, żeby stamtąd toksyny można było wymieść wraz z potem… Dlatego odpowiednia kuracja oczyszczająca – polegająca przede wszystkim na zmianie sposobu odżywiania jest tutaj najważniejsza.

Na zdrowie – kuracja oczyszczająca wątrobę

October 30th, 2012 Posted in Oczyszczanie organizmu

O wątrobę trzeba należycie dbać – większość z nas zna te słowa, ale głównie z teorii. Czas najwyższy to zmienić, ponieważ tylko sprawny narząd jest w stanie zagwarantować prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Niestety większość z nas (i ja dość często do tego grona się zaliczam) wątrobę narażamy na szwank. Źle się odżywiamy, obciążamy ją nadmiarem alkoholu czy … stosowaniem drastycznych kuracji odchudzających i głodówek. By nie doprowadzić do jej nieodwracalnego uszkodzenia, trzeba raz na jakiś czas przeprowadzić odpowiednią kurację oczyszczającą. Nie jest ona zbyt wymagająca, a na pewno wyjdzie nam na zdrowie.

No to zaczynamy. Kto się do mnie przyłącza?

Cała kuracja będzie trwać 8 tygodni, ponieważ średnio tyle czasu potrzeba wątrobie, by powrócić do dawnej sprawności. Jestem przekonana, że właśnie teraz powoli zaczynasz wycofywać się z tego postanowienia. A niepotrzebnie, ponieważ kuracja oczyszczająca nie jest na pewno czasem umartwiania się i głodowania. Wszak wyżej napisałam, że głodówki nie odtruwają wątroby, ale pogarszają jej stan. Wystarczy tylko delikatnie zmodyfikować swoje przyzwyczajenia żywieniowe.

Mniejsze, ale częstsze posiłki to podstawa

Przede wszystkim musisz przestawić się na nieco inny tryb jedzenia. Zrezygnuj z trzech obfitych posiłków na rzecz pięciu mniejszych. Z pewnością wyjdzie Ci to na zdrowie, bo dodatkowo zapobiegniesz napadom głodu i podjadaniu.

Widzisz? Wcale nie będziesz odczuwała / odczuwał głodu.

Z czego musisz zrezygnować?


Niestety, bez wyeliminowania pewnych produktów spożywczych się nie obejdzie. Na szczęście bez większości z nich można spokojnie sobie poradzić, wcale nie odczuwając ich braku.

Na pierwszy ogień idzie: alkohol, kawa, mocna herbata czarna. W dalszej kolejności musisz pożegnać słodycze: lody, ciasta i ciastka, dżemy, czekoladę. Podczas kuracji oczyszczającej wątrobę grzyby (również pieczarki) są bezwzględnie zakazane. Kolejne zakazy to: czerwone mięso, pszenne pieczywo, nabiał.

Na szczęście nie musisz rezygnować ze wszystkich zakazanych produktów jednego dnia. Wystarczy, że przez pierwsze 2 tygodnie stopniowo będziesz ograniczać ich spożywanie, by przez kolejnych 4 tygodni w ogóle ich nie spożywać. Dopiero przez ostatnie 2 tygodnie możesz zmniejszyć rygor, jeśli chodzi o produkty zakazane. Jednak mimo wszystko staraj się ich jeść jak najmniej.

Co jest dozwolone?


Nie martw się, na tym dość już ograniczeń. Lista dozwolonych produktów spożywczych jest znacznie dłuższa.

Podstawą Twojego codziennego menu powinny być zielone warzywa oraz marchew, buraki, pomidory, czosnek, cebula, papryka. Nie powinno także zabraknąć ciemnego i gruboziarnistego pieczywa. Wszelkie nasiona (groszek, sezam, soczewica, migdały, słonecznik) są wskazane. W codziennym menu nie może zabraknąć świeżych ryb.

Mam dla Ciebie dobrą wiadomość – w ograniczonej ilości możesz spożywać chałwę i miód.

Zioła, zioła, zioła

Kuracja oczyszczająca wątrobę da jeszcze lepsze efekty, jeśli będzie w odpowiedni sposób wspomagana. Zafunduj jej naturalne wspomagacze, czyli zioła. Szklanka naparu z korzenia karczocha i mniszka lekarskiego, wypita przed snem, doskonale wspomaga proces odtruwania wątroby. Działają na komórki regenerująco, żółciotwórczo i żółciopędnie.

Przepis na odtruwający sok warzywny

Kiedyś od znajomej otrzymałam przepis na sok warzywny o działaniu odtruwającym. Nigdy go nie stosowałam, ale może czas najwyższy? Dla zainteresowanych – umieszczam go poniżej:

By przygotować sok warzywny będziemy potrzebować: soku ze świeżo wyciśniętej marchwi (potrzeba 250 g marchewki), świeżego ogórka (ważącego 75 g), buraka (o wadze 75 g). Tak przygotowaną miksturę należy wypijać każdego dnia na czczo – w trzech porcjach.

Kuracja, by przyniosła efekt, musi być stosowana przez 2 tygodnie. Gdy podchodzisz do niej po raz pierwszy, powtarzaj ją raz na kwartał. Po roku, wystarczy już tylko co 12 miesięcy.

Czy Twoja wątroba wymaga oczyszczenia? Sprawdź to!

Jeśli od zawsze odżywiasz się zdrowo, być może kuracja oczyszczająca wątrobę wcale nie będzie Ci potrzebna. Ale gdy odczuwasz nieprzyjemne kłucie w prawym boku to znak, że narząd nie domaga. Ponadto niepokojące sygnały to:

- spowolniona przemiana materii skutkująca przybywaniem kilogramów,

- wyższe ciśnienie krwi,

- ciągłe zmęczenie,

- pojawienie się zmian skórnych (znamiona barwnikowe, plamy w kolorze brązowym przy cebulkach włosów),

- skurcze w palcach rąk i skurcze łydek,

- biegunki, zaparcia, wzdęcia,

- posmak goryczy w ustach.

Jeżeli zauważysz kilka z powyższych objawów, warto jak najszybciej rozpocząć kurację odtruwającą. 8 tygodni bardzo szybko minie, a Ty będziesz cieszyć się pełnym zdrowiem.

Wspomagacze zdrowia – pomagają czy szkodzą?

October 25th, 2012 Posted in Suplementy

Tytuł może wydać się dość przewrotny, ponieważ teoretycznie wspomagacze zdrowia powinny pomagać. Ja osobiście stosuję suplementy diety od jakichś 2 lat i nie zauważyłam pogorszonego stanu zdrowia – wręcz przeciwnie, mam wrażenie że dzięki nim cały czas jestem w formie. Ale znam osoby, które uważają, że suplementy diety są remedium na wszystko, łykając je bez opamiętania. Suplementy na włosy, suplementy na odchudzanie, witaminy i minerały w tabletkach – w zasadzie na każdą dolegliwość mają odpowiedź – odpowiednie wspomagacze. I tak się właśnie zastanawiam, czy to się kiedyś na nich nie zemści.

Suplementy diet, choć nie leki…

… muszą być jak leki przyjmowane. Istotne znaczenie ma zażywanie ich w odpowiednich dawkach. Co prawda zawartość witamin i minerałów w takich preparatach jest znacznie niższa niż w lekach, ale wszystkie środki można przedawkować. Tak, tak – jest to prawdą, jeśli chodzi o witaminy syntetyczne. Dotyczy to przede wszystkim tych witamin, które rozpuszczalne są w tłuszczach (np. witamina A, witamina D, witamina K, witamina E). Do przedawkowania dochodzi w sytuacji, gdy witaminy kumulują się w organizmie, co zwykle ma miejsce, gdy suplementy przyjmowane są na czczo albo po prostu w zbyt dużych dawkach. Szczególnie w tym drugim przypadku nie jest to trudne. Ilu jest takich ludzi, którzy ulegając magii reklam, zażywają wszystkie możliwe preparaty, by tylko wyglądać młodziej, szczuplej, czuć się zdrowo? Nie pomyślą jednak o tym, że większość tych specyfików posiada „zdublowany” skład, co kończy się dostarczeniem nadmiernej ilości witamin. Dlatego ja, zanim zacznę łykać nowe preparaty, szczegółowo sprawdzam, czy przypadkiem nie zażywam podwójnej dawki witaminy A czy cynku.

Skutki przedawkowania suplementów diety mogą być nieprzyjemne

Jest wiele osób, które – chcąc uchronić się przed nadmiernym wypadaniem włosów, sięgają po suplementy diety zawierające cynk. Dodatkowo łykają multiwitaminowe preparaty poprawiające zdrowie, w których pierwiastek ten także się znajduje. Walcząc z wypadaniem włosów i przyjmując nadmiar cynku (oczywiście zupełnie nieświadomie) zastanawiają się, dlaczego suplement nie działa – przecież producent obiecywał, że włosy przestaną wypadać. Efekt – zarzucamy producentowi oszustwo. Tymczasem nadmiar cynku daje rezultat zupełnie odwrotny. Nie dość, że nie zatrzymuje wypadania włosów, to sam powoduje łysienie.

Witamina C, która uważana jest za bezpieczną i konieczną, jeśli jest przyjmowana w nadmiarze wcale nie wzmacnia układu odpornościowego, a może doprowadzić do poważnego uszkodzenia nerek, czy wywołać dolegliwości żołądkowe. Przedawkowanie witaminy A odpowiada za zakłócenie pracy wątroby.

Także pożądane w diecie kwasy omega-3, jeśli dostarczane są w nadmiarze (powyżej 1 g), mogą być przyczyną nudności czy krwawienia z dziąseł i nosa.

Osoby, które chcą przyjmować suplementy diety muszą pamiętać, że poszczególne witaminy i minerały – jeśli zażywane są w nadmiarze – mogą wchodzić w interakcje z lekami oraz osłabiać wchłanianie innych.

Negatywne działanie suplementów diety związane jest również z wchodzeniem w interakcje z przyjmowanymi lekami, a niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Przykładem może być witamina K, która – przyjmowana wraz z lekami przeciwzakrzepowymi – może stanowić zagrożenie.

Przyjmowanie antybiotyków, a jednocześnie zażywanie suplementów z magnezem, wapniem czy żelazem, zmniejsza skuteczność leków.

Wapń należy przyjmować w towarzystwie witaminy D, ponieważ ona zapewnia najlepsze jego wchłanianie. Nadmiar żelaza nie pozwala na pełne przyswojenie witaminy E. Zażywając spore dawki błonnika, zmniejszamy tym samym wchłanianie żelaza i wapnia.

Brać czy nie brać?

Z własnego doświadczenia wiem, że „wszystko jest dla ludzi”, a więc suplementy diety także. Trzeba jednak rozsądnie podchodzić do ich przyjmowania. Jeżeli ktoś zdrowo się odżywia i czuje się dobrze, dodatkowa suplementacja wcale nie jest potrzebna.

Zdaję sobie sprawę z tego, że suplementy diety są wygodne, bo sama uciekam do takich preapratów. Ale wiem też, że nie ma to jak witaminy i minerały dostarczane wraz z pożywieniem. Łyknięcie pigułki nie jest w stanie zastąpić winogron czy cytrusów. Dlatego sięgam wyłącznie po takie suplementy diety, które pozwalają mi uzupełnić niedobory konkretnych witamin i minerałów. Jeśli to jest i Waszym celem, moja odpowiedź brzmi BRAĆ.

Owoce w diecie cz. II: fruktoza i inne cukry a zdrowie

September 26th, 2012 Posted in Diety i odżywianie, Zdrowe życie

Cukrem, który tradycyjnie używamy w kuchni jest sacharoza. Cukier ten jest dwucukrem składającym się z fruktozy i glukozy. Fruktoza (cukier zawarty m.in. w owocach) jest z kolei bardzo podobna do glukozy. Mają ten sam wzór chemiczny, ale nieco inną strukturę. Wszystkie cukry są bardzo łatwo trawione, doskonale wchłanialne i jeszcze lepiej, oraz jeszcze sprawniej przetwarzane przez enzymy wątrobowe w tłuszcz, którym obrastamy ponad miarę.
Spożywcza kariera fruktozy (w tym wspomnianego w poprzednim poście syropu glukozowo – fruktozowego) wzięła się stąd, iż cukier ten uważany jest za mniej kaloryczny odpowiednik sacharozy, a to dlatego, iż jest znacznie słodszy od glukozy (2 razy) i sacharozy (1,73 raza).
No i co z tego – można by zapytać. W zasadzie nic. Cukier, a właściwie glukoza, jest jednym z podstawowych źródeł energii. Potrzebujemy go by funkcjonować i przetrwać.

Ile cukru potrzeba?

To że węglowodanów potrzebujemy to fakt, w każdym razie stwierdzenie to trudno zakwestionować. Węglowodany jemy od zawsze. Problem jedynie w tym, że ludzki organizm wyewoluował tak, iż jest w stanie pozyskać glukozę niemal ze wszystkiego. Po co więc dostarczać jej sobie dodatkowo? W czystej postaci? To bezsens i działanie wbrew sobie.
Faktem jest, że zjedzenie czegoś słodkiego odbierane jest przez organizm jako nagroda. Ta nagroda była widocznie potrzebna w czasach, gdy rosnące dziko źródła węglowodanów wydawały się naszym praprzodkom mało atrakcyjne. Mechanizm ten się utrzymał, niestety – współczesny człowiek nazbyt często stosuje system słodkich nagród.

Problemy narastają

Kiedy coś jemy organizm izoluje z pokarmu glukozę i zużywa jej tyle ile mu potrzeba. Gdy dostarczymy jej więcej (również pod postacią cukrów bardziej złożonych, albo w postaci fruktozy), nasze kochane ciała magazynują ją na później. Oczywiście w postaci tłuszczu. Stąd już tylko krok do otyłości i wielu innych chorób określanych mianem cywilizacyjnych.
I tak:
Otyłość bierze się stąd, że nadmiar cukrów prostych rewolucjonizuje nasz metabolizm w sposób z gruntu dla nas niekorzystny. Przemiana materii przestawia się na produkcję tłuszczu. Gdy już się przestawi – schudnąć będzie bardzo trudno, bo tłuszczotwórstwo przybierze rozmiary obsesji. Autorka artykułu, o którym wspominam w poprzednim poście powołuje się na wnioski pewnej pani profesor z UT Southwestern Medical Center, która na podstawie prowadzonych badań stwierdziła, iż zjadając lub wypijając rano dawkę fruktozy (soki!!!) sprawiamy, że nie tylko prawie całe śniadanie zostanie przerobione na tłuszcz, ale stanie się tak również z obiadem. Uff, lepiej nie ryzykować, prawda?
Cukrzyca typu II rozwija się w sytuacji gdy zjadamy zbyt dużo cukrów. Cukry, które zjadamy są rozkładane na glukozę transportowaną później do komórek przez insulinę. Im więcej cukrów w diecie, tym więcej insuliny potrzeba, i tym intensywniej pracuje wytwarzająca insulinę trzustka.

Błędne koło

Zajadanie się cukrem i nadmierne spożycie fruktozy (tudzież wielokrotnie wzmiankowanego nadużywanego przez przemysł spożywczy syropu) skutkuje jeszcze jednym zjawiskiem – powstaniem błędnego koła owocującego (nomen omen) otyłością i niemożnością pozbycia się zbędnych kilogramów.
Dzieje się tak dlatego, że fruktoza powoduje insulinoodporność tj. odporność tkanek na insulinę (mniejszą ich wrażliwość) co skutkuje zwiększeniem produkcji insuliny, powiększeniem poziomu trójglicerydów we krwi, otyłością i oczywiście wspomnianą wyżej cukrzycą typu II.
Cukry proste (w tym fruktoza) powodują też odporność na leptynę – hormon, który jest sygnalizatorem uczucia sytości (lub głodu). Im mniejsza wrażliwość na wysyłane przez ten hormon sygnały, tym większy apetyt, a właściwie obżarstwo.
Wyrwanie się z takiego zaklętego kręgu wymaga ogromnych nakładów pracy i bardzo przemyślanych działań. Lepiej nie ryzykować, prawda? Uważajcie na cukry proste.

Kolejny post będzie o diecie.