Oczyszczanie organizmu

moje zdrowie w moich rękach

Oczyszczanie wątroby cz. II – dieta przyjazna wątrobie

December 29th, 2011 Posted in Diety oczyszczające, oczyszczanie organizmu

Oczyszczenie wątroby nie będzie potrzebne jeśli zastosujemy się do kilku bardzo ważnych zaleceń, które (najogólniej rzecz ujmując) można by określić mianem diety przyjaznej wątrobie. Taka dieta nie tylko bardzo dobrze wpływa na ten strategiczny narząd, ale i gwarantuje nam zdrowie. Wdrażając w życie kilka poniższych zaleceń nie tylko odciążycie wątrobę, ale i (najprawdopodobniej) zrzucicie kilka kilogramów, poprawicie pracę wielu innych narządów. Zwiększy się też wasza witalność. Co należy zrobić?

Jak jeść?

Ilość posiłków dziennie

Przede wszystkim należy odżywiać się racjonalnym rytmem tj. nie doprowadzać do sytuacji, gdy odczuwany głód zmienia się niemalże w ból głodowy. Jeśli organizm wysyła sygnały o głodzie należy na nie jak najszybciej reagować. Nie wolno natomiast jeść wtedy, gdy głodu nie odczuwamy. W praktyce trzeba jednak wypracować prawidłowe nawyki żywieniowe tj. spożywać posiłki o stałych porach zachowując między nimi trzygodzinne lub czterogodzinne odstępy. Okaże się więc, że powinniśmy zjadać od czterech do sześciu posiłków dziennie, przy czym zjadane porcje powinny być odpowiednio mniejsze aby nie doszło do niepotrzebnego rozciągnięcia żołądka i nadmiernego obciążenia całego układu pokarmowego. Jedząc nie powinniśmy najadać się do przesytu, który skutkuje ociężałością i problemami z trawieniem.

Samopoczucie w czasie jedzenia

Stres ma ogromny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu i, co za tym idzie, nie pozostaje również bez wpływu na stan wątroby i całego układu pokarmowego. Nie bez przyczyn twierdzi się, że żyjąc w permanentnym stresie można szybko nabawić się problemów z wątrobą i wrzodów żołądka. Zanim zaczniemy jeść powinniśmy się więc jakoś odstresować. Nie jest to może najłatwiejszym zadaniem, ale opanowanie jakichś technik relaksacji nie tylko ułatwi nam trawienie, ale pomoże też zapanować nad kompulsywnym podjadaniem w stanie stresu.

Co jeść?

Zdrowe produkty

To jest takie, które zawierają jak najmniej uszlachetniaczy, konserwantów, nawozów i zanieczyszczeń. Najlepiej (dla wątroby i nie tylko) byłoby zaopatrywać się w jedzenie pochodzące z ekologicznych upraw i hodowli, ale jeśli nie wiemy gdzie takiego jedzenia szukać ograniczajmy przynajmniej spożycie wysoko przetworzonej żywności, gotowego jedzenia (takiego do podgrzania w mikrofali) i fast foodów. Już rezygnacja ze śmieciowego jedzenia wielu z nas wystarczy, ale to jeszcze nie wszystko.

Złożone węglowodany

W diecie nie powinno zabraknąć zbóż, warzyw i pewnej ilości owoców. Wszystkie one są źródłami wartościowych węglowodanów. Należy natomiast unikać białej mąki i potraw z niej, a szczególnie sztucznego, uszlachetnianego pieczywa, oraz węglowodanów zawartych w różnego rodzaju słodyczach. To one przyczyniają się do otłuszczenia organizmu, a co za tym idzie również otłuszczenia wątroby.

Zdrowe tłuszcze

Jakie tłuszcze są zdrowe? Na pewno nienasycone kwasy tłuszczowe czyli m.in. omega 3, o których pisałam w jednym z poprzednich postów. Dowiedziono, że chronią one wątrobę przed wieloma chorobami i przed otłuszczeniem. Ich spożycie dla dobra wątroby jest niezbędne. Z drugiej strony jednak nie można unikać i tłuszczów nasyconych – najlepiej dobrych jakościowo. Uważajmy ze smarowidłami (margaryny należałoby odstawić!). Ja osobiście najbardziej polecam masło, chociaż niemal nie jadam pieczywa jeśli już po nie sięgam (czasem mam na nie ogromną ochotę) do posmarowania zawsze używam masła, nigdy margaryn.

Używki

Zdecydowana większość używek zawiera różnego rodzaju toksyczne związki, które bardzo obciążają wątrobę. Powszechnie wiadomo, że dla zdrowia wątroby należy unikać alkoholu, większość osób spożywających duże ilości kawy również powinna ograniczyć jej spożycie. Do tego dochodzą wszystkie inne „produkty”, które można uznać bardziej za szkodliwe niż dające nam jakiś pożytek. Jeśli mamy zdrową wątrobę możemy od czasu do czasu pozwolić sobie na wypicie niewielkiej ilości alkoholu (tym bardziej, że doskonale „rozluźnia” on układ nerwowy), ale na tyle ostrożnie by się nie upić i na tyle nieregularnie by nie popaść w alkoholizm.

Co poza tym?

Należy zadbać o spożycie wody tj. wypijać ją w odpowiedniej ilości. Kawa, herbata czy inne napoje nie zastąpią nam zwykłej wody, a tej powinniśmy wypijać przynajmniej 1,5 do 2 litrów dziennie. Oprócz tego dla zdrowia całego organizmu i wątroby w szczególności dobrze jest wyregulować rytm wypróżnień i wyeliminować zaparcia. O sposobach na nie pisałam w poście poświęconym zaparciom.

Programy oczyszczające dla wątroby zaprezentuję pokrótce w następnej części. Zapraszam więc wszystkich do regularnych odwiedzin.

Święta, święta i po świętach

December 28th, 2011 Posted in Diety oczyszczające, dieta, oczyszczanie organizmu

Udało się wam ustrzec przed świątecznym obżarstwem? Ja osobiście trenuję już od paru lat i muszę przyznać, że z roku na rok jest coraz lepiej, ale mimo wszystko całkowicie z objadania się niektórymi smakołykami zrezygnować nie potrafię. Szczególnie w trakcie wieczerzy wigilijnej, którą przygotowujemy bardzo tradycyjnie, a na stole aż roi się od potraw z kapusty (mojej ulubionej), śledzi i smażonych rybek. Do tego dochodzi słodki kompot i kluski z makiem no i problem gotowy. W tym roku udało mi się wyjść obroną ręką dlatego, że nie udzielałam się towarzysko tak jak w latach poprzednich. Święta we własnym domu i jedynie w gronie najbliższej rodziny są zdecydowanie przyjaźniejsze naszym żołądkom. Tak przynajmniej wynika z moich doświadczeń. Mimo wszystko czuję, że i po tych świętach trzeba się trochę oczyścić tj zrobić coś, by odciążyć nieco przepracowany układ trawienny i całe obciążone nieco większą ilością jedzenia ciało.

Co zrobić, czyli poświąteczne oczyszczanie


Znam co najmniej kilka osób, które natychmiast po świętach rozpoczynają kilkudniową głodówkę. Mniej wytrwali wytrzymują na głodzie przynajmniej jeden dzień. To nie jest dobry sposób na przejedzenie. Po kilku dniach niekontrolowanego obżarstwa organizm może wpaść w szok. Dosłownie. Poza tym nie muszę chyba nikomu tłumaczyć jak trudno taką poświąteczną głodówkę przetrwać w warunkach gdy ciało w amoku niemal cały czas dopomina się o jedzenie. Mój sposób na poświąteczne oczyszczanie polega na natychmiastowym powrocie do właściwego modelu żywienia. Im szybciej i sprawniej to zrobię tym mniejsze szkody w organizmie. Jeśli nieopatrznie rozepchałam sobie żołądek (bardzo łatwo do tego doprowadzić) wypijam więcej wody lub oprócz wody piję trochę więcej zielonej albo czerwonej herbaty. Czerwona herbata jest o tyle lepsza, że doskonale uwalnia organizm od nadmiaru nagromadzonej w nim w czasie świąt wody – ja to wręcz odczuwam fizycznie, po obżarstwie autentycznie czuję się spuchnięta.

Jeśli koniecznie chcecie podjąć jakieś bardziej drastyczne kroki radzę przestawić się na jedzenie potraw z warzyw z dodatkiem jakichś białek. Te ostatnie są niezbędne dla podkręcenia metabolizmu, a warzywa wiadomo – są zdrowe i są doskonałym wypełniaczem. Wszystkie resztki po świątecznych pokarmach trzeba skrzętnie pozbierać i, jeśli się da, zamrozić bądź wyrzucić do kosza. Ja osobiście mrożę to co się da, bo wyrzucając jedzenie odczuwam wyrzuty sumienia, a zamrożone potrawy w każdej chwili można wykorzystać w jakiejś kryzysowej sytuacji.

Zdecydowanie odradzam stosowania wszelkich diet polegających na całkowitym bądź znacznym ograniczeniu jedzenia. Jeśli chcecie wspomóc pracę układu trawiennego i poprawić metabolizm po świątecznym lenistwie ćwiczcie, a z suplementów polecam opisany w poprzednim poście ostropest plamisty / sylimarol dla poprawienia pracy i regeneracji wątroby oraz dla poprawienia metabolizmu i oczyszczenia przewodu pokarmowego z zalegających w nim resztek Inner Cleanse, który łagodnie oczyszcza cały organizm. Jeśli wystarczy wam cierpliwości i macie dostęp do dobrych jakościowo warzyw polecam też łatwy w przygotowaniu koktajl oczyszczający. Przez tydzień należy wypijać na śniadanie sok z 2 zmiksowanych pomidorów bez skórki i 1, 5 szklanki soku z selera albo marchwi doprawionych 2 łyżkami świeżej, drobno posiekanej bazylii. Taki miks jest nie tylko zdrowy i smaczny. Ja najczęściej przyrządzam go z marchewki – jakoś lepiej komponuje mi się z pomidorami. Jeśli nie mam pod ręką pomidorów wybieram dobry jakościowo koncentrat pomidorowy. Soków w kartonach nie używam.

Błyskawiczne diety czyli jak schudnąć do Sylwestra

December 27th, 2011 Posted in dieta

Poniższe diety wybrałam spośród nieskończonej ilości propozycji diet z pogranicza głodówek. W zasadzie trudno mi polecić którąkolwiek z nich, bowiem stosujac je zbyt długo można się doprowadzić do wycieńczenia, z drugiej strony w naszej historii zdarzały się i okresy głodu więc osoby, dla których wyznacznikiem sukcesów w odchudzaniu jest spadek wagi (i to jak najszybszy) mogą wypróbować poniższe dietetyczne propozycje, aczkolwiek pamiętajcie – nie można stosować ich długo, a po zakończeniu diet należy przejść natychmiastowo na zdrową i dobrze zbilansowaną dietę. By nie dopuścić do efektu jojo można przez pewien czas, w okresie stabilizacyjnym, stosować dietę wysokobiałkową. Nie można oczywiście zapominać o ćwiczeniach – to nie jest dodatek do diety odchudzającej, to podstawa odchudzania.

Trzydniowa dieta owocowa


Jest dietą monotematyczną i, co najważniejsze, opartą w zasadzie na składnikach zawierających cukry proste, ale mimo wszystko pomaga oczyścić organizm – na pewno pozbędziemy się tego co mamy w jelitach i lekko się odwodnimy, a to z kolei przekłada się na utratę jednego / dwóch kilogramów. Przez dwa trzy dni należy jeść same owoce, najczęściej polecane są jabłka, ale ja jem je zamiennie z mrożonymi jagodami. Jabłka faktycznie warto wybrać, bo o tej porze roku zimowe odmiany są jeszcze niezłe w smaku. Jabłka należy zjadać łącznie ze skórkami.

W trzy dni trzy kilogramy

Druga propozycja jest nieco bardziej urozmaicona, ale jak twierdzą twórcy diety trzeba rygorystycznie przestrzegać pór posiłków i tak o godzinie siódmej (co na to nocne marki?) rano wypijamy zieloną lub czerwoną herbatę, o 9 zjadamy jajo na twardo i wypijamy filiżankę kawy bez dodatków, o 11 zjadamy 10 dkg naturalnego chudego twarogu, o 13 serwujemy obiad w postaci 20 dkg chudego mięsa, o 15 zjadamy 20 dkg owoców, o 17 znowu jajko na twardo tyle że tym razem popijamy je czarną herbatą, a o 19 wypijamy szklankę soku pomidorowego albo szklankę barszczu. Coś wam to przypomina? Mnie dietę kopenhaską. Różnica polega na tym, że te dwugodzinne odstępy pomiędzy posiłkami (a raczej pseudoposiłkami) pozwalają łatwiej na niej przetrwać.

Jedz ryż i chudnij

Dieta ryżowa to kolejny z monotematycznych wynalazków. Ryż należy jeść przez tydzień spożywając niewielkie porcje, ale można robić to dość często. Po tygodniu diety jemy potrawę z 4 łyżek otrąb, 2 łyżek płatków owsianych, siemienia lnianego, kminku i majeranku zalanych gorącym mlekiem i doprawionych nacią pietruszki lub koperkiem. Dłuższego stosowania diety nie polecam. Nie wiem też czemu ma służyć ten ostatni akcent. Ważne: ryż gotujemy bez soli.

Dieta amerykańska

To bardzo rygorystyczny wynalazek z pogranicza głodu, zaleca się w niej wypijanie wieczorem lampki czerwonego wina, ale nie wiem czy przy tak głodowej diecie jest to dobry pomysł. W każdym razie akurat tej diety jeszcze nie zdarzyło mi się stosować i nie wiem jakie mogą być jej konsekwencje. Dieta nie może trwać dłużej niż tydzień, codziennie jemy to samo: o 10-ej filiżanka czarnej kawy i mały trójkącik topionego serka, o 1-2j czas na jajko z pomidorem, o 14-ej jemy jabłko, o 16-ej 20 dkg chudego twarożku z ogórkiem albo z papryką, a o 20-ej wypijamy wspomniane wino. To niespecjalnie rozsądne, ale podobno skuteczne.

W grupie tych diet powinny znaleźć się i dieta 1000kcal i dieta kopenhaska i dieta kapuściana. Wszystkie wymienione wyżej diety mogą być stosowane jedynie przez osoby zdrowe, panie w ciąży i matki karmiące piersią, nastolatkowie i chorzy powinni trzymać się od nich z daleka. Każdą z nich można stosować przez krótki czas, jeśli przesadzimy możemy sobie poważnie zaszkodzić.

W razie problemów z zapanowaniem nad głodem polecam Hoodia Chaser – to wyciąg z Hoodii w kroplach. Działa ekspresowo hamując nadmierne łaknienie.

Ostropest plamisty

December 27th, 2011 Posted in oczyszczanie organizmu, suplementy diety

Skoro już mówimy o wątrobie i jej oczyszczaniu postanowiłam przy okazji poświęcić kilka słów niepozornej roślince, bardzo przypominającej oset, która bardzo pozytywnie wpływa na ten strategiczny narząd.

Ostropest plamisty, bo o nim mowa, jest w zasadzie niepozornym chwastem z rodziny astrowatych – co prawda w Polsce jest rośliną uprawną, ale występuje też w postaci dziko rosnącej i przypuszczam, że gdy ktoś na taki dziki ostropest plamisty trafia przechodzi obok niego obojętnie. To niekoniecznie błąd, ale dobrze byłoby wiedzieć jak wiele roślinka ta może zdziałać dla naszej wątroby.

Jak działa ostropest?

Silnie regenerująco i ochronnie. Wyobraźcie sobie, ze zawarta w roślince sylimaryna (ta sama, z której produkuje się sylimarol!) jest bardzo silnym przeciwutleniaczem. Już to stawia ostropest bardzo wysoko, bowiem przeciwutleniacze są nam dziś niezbędne jak nigdy dotąd. Stale narażeni na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych i wewnętrznych (wszechobecne chemikalia i zanieczyszczenia) jesteśmy narażeni na stałą obecność w naszym życiu ogromnej ilości wolnych rodników, które oddziałują na nasz organizm jak rdza na metal – powoli i systematycznie korodują tj. przeżerają poszczególne komórki i tkanki. Nie sposób w pełni się przed nimi zabezpieczyć, ale możemy wzmóc naszą ochroną sięgając po silne przeciwutleniacze czyli między innymi po ostropest.
Ostropest plamisty działa też przeciwzapalnie, wywiera też wielokierunkowy wpływ na wątrobę. Wspomaga jej odtruwanie, ale też i regenerację i wytwarzanie nowych komórek tego strategicznego narządu. Jest rośliną o tak silnych właściwościach ochronnych, że może ustrzec nas nawet przed truciznami zawartymi w muchomorze sromotnikowym, aczkolwiek w razie zjedzenia takiego muchomora trudno ograniczać się jedynie do naturalnego odtruwania ostropestem – pomoc lekarska tak czy inaczej jest niezbędna.
Ostropest plamisty chroni wątrobę również przed pestycydami i dwusiarczkiem węgla, a nawet prze alkoholem – ostrzegam jednak, że nie jest remedium na zagrożenia wynikające z alkoholizmu i nie można traktować go jako lek, w pełni zabezpieczający przed uszkodzeniami wątroby wywołanymi alkoholizmem (aby temu zapobiec należy zerwać z nałogiem!).
Przy okazji warto pamiętać o tym, że ostropest plamisty może osłabiać działanie niektórych leków. Na pewno w razie kuracji metronidazolem i indinowirem należałoby zrezygnować z przyjmowania suplementów i leków zawierających wyciągi z ostropestu.

Ostropest plamisty na co dzień i od święta

W razie potrzeby udzielenia pomocy wątrobie warto sięgnąć po jakieś leki bądź suplementy zawierające wyciągi z ostropestu, ale specyfiki o leczniczych właściwościach można przygotować też samodzielnie we własnym domowym zaciszu. Z ostropestu plamistego sporządza się nalewki, można go też suszyć – w tym celu należy zebrać owoce już po przekwitnięciu ostropestu. Świeży ostropest tj. jego dolne części można dodawać do surówek, a nawet przygotowywać surówki z ostropestem w roli głównej. Nasza wątroba na pewno to doceni!

Oczyszczanie wątroby cz. I: kwasy tłuszczowe omega 3

Z czym najczęściej kojarzy Wam się oczyszczanie organizmu? Chyba się bardzo nie pomylę sądząc, iż kojarzy się ono przede wszystkim z rygorystycznymi dietami z pogranicza diet głodowych czy wręcz z głodówkami. Tymczasem wcale nie musimy się tak oczyszczać. Wystarczy jeść zdrowo i zjadać poszczególne składniki pokarmowe w odpowiednich proporcjach, by organizm pracował pełną parą i sam, bez większych problemów, się oczyszczał. Co jest kluczem? Sprawność wątroby, a jej wcale nie musimy (ba! nie możemy wręcz) katować rygorystycznymi dietami. Wystarczy, że zapewnimy jej odpowiednią ilość kwasów tłuszczowych omega 3!
W kilku kolejnych postach postaram się w miarę możliwości jak najdokładniej opisać metody oczyszczania wątroby, ale pozwolę sobie zacząć od podstaw tj. profilaktyki dietetycznej czy diety profilaktycznej, a jak wynika z badań kwasy omega 3 odgrywają w tym przypadku rolę szczególną.

Dlaczego wątroba?


Nie wiem czy zwróciliście uwagę na fakt, iż we wszystkich programach oczyszczających bardzo duży nacisk kładzie się na oczyszczanie wątroby i generalnie na jej sprawność. Nic dziwnego – wątroba jest głównym organem odtruwającym organizm. Zjadane przez nas pokarmy i wszystkie dodatki do nich (leki, toksyny, konserwanty) są przetwarzane w szeregu procesów biochemicznych, a czołowym producentem substancji niezbędnych do ich przetworzenia jest wątroba wytwarzająca bardzo ważne enzymy. Dzięki sprawnemu działaniu wątroby wszelkie toksyny są przetwarzane do mniej szkodliwej i łatwiejszej do wydalenia postaci przez przewód pokarmowy lub wraz z moczem.
Wszystko to przebiega pięknie i sprawnie do czasu – do czasu gdy za bardzo nie obciążymy wątroby (np. toksynami zawartymi w pokarmach lub alkoholem), bo wtedy wątroba sama może ulec uszkodzeniu i zaczynają się bardzo poważne problemy zdrowotne.

Dlaczego kwasy tłuszczowe omega 3?

Bo jest ich zbyt mało w naszej diecie, a kwasy te łącznie z innymi kwasami tłuszczowymi (tych innych kwasów zjadamy nieco więcej) odgrywają ogromną rolę w każdej komórce i w każdym procesie biochemicznym zachodzącym w naszym organizmie. Wpływają więc również na wątrobę i produkowane przez nią enzymy, szczegółowo trudno jest to wyjaśnić (należałoby poznać biochemię), toteż dla zobrazowania znaczenia kwasów omega dla nas samych i dla pracy wątroby posłużę się kilkoma naukowymi przykładami (źródła znajdziecie bez większych problemów, nie podaję ich ponieważ publikacje na ten temat bardzo często się duplikują – odsyłam do wikipedii, onetu, pap-u i pubmed’u oraz internetowych wydawnictw poświęconych zdrowiu i medycynie).

Zalecane i faktyczne spożycie kwasów omega 3

Zalecenia lekarzy, dietetyków i agencji zajmujących się zdrowiem publicznym są dość rozbieżne – w zależności od tego, czy jesteśmy zdrowi czy też mamy jakieś problemy zdrowotne powinniśmy według nich spożywać od 500 mg do 2 a nawet 4 gramów kwasów tłuszczowych omega 3 dziennie. Wydaje się, że w przypadku osób zdrowych nawet 1 gram dziennie jest do przyjęcia, chociaż taka dawka zalecana jest raczej w profilaktyce chorób serca u osób, u których już doszło do rozpoznania choroby. W celach leczniczych, jeśli cierpimy na inne dolegliwości, powinniśmy dostosowywać dawki indywidualnie. Profilaktycznie wystarczy zadbać o to, by wspomniane wyżej 500 mg kwasów pojawiało się w naszej diecie regularnie, ale (uwaga!) omega 3 to nie jedyne kwasy, na które powinniśmy zwracać uwagę. Naukowcy zgodnie twierdzą, że nie mniej istotna (a może istotniejsza) jest równowaga pomiędzy spożywanymi kwasami z grupy omega 3 i omega 6.
Mianowicie wszystkie źródła zgodnie twierdzą, że kwasy te należy zjadać w proporcjach 3 do 1 czyli na jedną porcję omega 3 powinny przypadać 3 porcje omega sześć, ale zdecydowana większość Europejczyków (również nas) w odżywianiu zachowuje proporcje 20:1 innymi słowy zjadamy za mało kwasów omega 3 w stosunku do omega 6. Mniej alarmująco wygląda sytuacja w krajach, w których tradycyjną dietą jest tzw. dieta śródziemnomorska – tam proporcje w spożyciu omega 6 i omega 3 są bardzo zbliżone do ideału (stosunek 4,5 : 1).

Kwasy omega 3 a wątroba

Kwasy omega 3 działają na wątrobę oczyszczająco i ochronnie, i to pod wieloma względami, a gdy narząd ten jest chroniony lepiej się regeneruje, oczyszcza etc. Dla zobrazowania działania omega 3 na wątrobę podam dwa przykłady.

Przykład I
Z badań przeprowadzonych przez naukowców z uniwersytetu w Barcelonie dieta bogata w omega 3 zmniejsza stłuszczenie wątroby u zwierząt laboratoryjnych. Dodatkowo osiągnięto efekt poprawienia wrażliwości insulinowej. Badań prowadzonych na ludziach nie znalazłam co prawda, ale od dawna twierdzi się, że omega 3 pomaga w leczeniu otyłości (kwasy są niezbędne w procesie lipolizy).
Przykład II
W czasie zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Badań nad Rakiem ogłoszono, że kwasy omega 3 hamują rozwój komórek nowotworowych w wątrobie. Komórki te pod wpływem działania kwasu DHA i EPA przestały się rozwijać, kwasy omega 6 natomiast (kwas arachidonowy) nie miał na nie żadnego wpływu. Podobnie na kwasy omega 3 zareagowały też komórki nowotworowe w przypadku nowotworu dróg żółciowych.
Wyniki badań są na tyle obiecujące, że pokłada się w nich ogromne nadzieje.

Przy okazji wspomnę jeszcze, że dieta antynowotworowa dr Budwig (dieta bardzo kontrowersyjna, aczkolwiek jak podkreślają jej zwolennicy skuteczna) również opiera się w pewnym stopniu na kwasach omega 3. Zaleca się w niej spore spożycie siemienia lnianego i oleju z lnu, a produkty te zawierają bardzo duże ilości tych kwasów.

Kwasy kwasom nie równe

Optymalnie byłoby odżywiać się pożywieniem bogatym w te kwasy, ale jak wszyscy wiemy z tym bywa bardzo różnie. W ramach profilaktyki czy też wspomagania leczenia i dla lepszej regeneracji wątroby (i jej oczyszczenia) warto sięgnąć po suplementy. Jest ich sporo – przede wszystkim to wszystkie dostępne na rynku trany (w butelkach lub kapsułkach) i oleje z ryb oraz innych żyjątek morskich. Polecam szczególnie >>> olej z rekina (ta ryba nigdy nie zapada na nowotwory) i >>> olej z kryla, który dzięki wyjątkowo dużej zawartości fosfolipidów ma bodaj największą wartość odżywczą (jest wyjątkowo dobrze przyswajalny, a więc i wyjątkowo wydajny).

Zdjęcie przedstawia mikroskopowy obraz ludzkiej wątroby, autor: Reytan, commons.wikimedia.org za http://www.histologia.cm-uj.krakow.pl/index.html

Oczyszczające kadzidła i kadzidełka

November 9th, 2011 Posted in oczyszczanie organizmu, produkty oczyszczające

Znaleźć je można głównie w sklepach sprzedających egzotyczne przedmioty i produkty pochodzące z innych kręgów kulturowych. U nas zwyczaj oczyszczania kadzidełkami i kadzidłami chyba zanikł, bo jakoś rzadko się o nim słyszy, a jeśli już mowa o oczyszczającym okadzaniu zazwyczaj chodzi o okadzanie zastosowaniem wspomnianych już kadzideł egzotycznych bądź kadzidełek dostępnych w sklepach ezoterycznych. Nie mam zamiaru namawiać was do uskuteczniania praktyk ezoterycznych ani jakichkolwiek innych, ale jako że ostatnio trochę się tym interesuję, a i jedna z Czytelniczek pytała o oczyszczanie poprzez spalanie ziółek, chcę was zachęcić do poeksperymentowania z kadzidełkami oczyszczającymi własnej, domowej roboty.

Gotowych kadzideł nie chcę polecać, bo pewnie musiałabym odesłać was na stronę jakiegoś sklepu, a w nim (najprawdopodobniej) w opisie znaleźlibyście liczne odwołania do ezoteryki, czy jakichś duchowych ideologii, a że to mnie osobiście zniechęca (nie mam zamiaru wznosić się na wyższe poziomy, ale chcę wypróbowywać różne sposoby umożliwiające poprawę jakości życia) – wierzę jednak, że nawet jeśli kadzidła nie oczyszczają ciała i umysłu, nie udrażniają jakichś naszych kanałów energetycznych, są na pewno albo mogą być źródłem bardzo pozytywnych bodźców, a to aromaterapia i zdrowie w najczystszej postaci. Skoro tak myślę, że od czasu do czasu i kadzidłom i kadzidełkom warto poświęcić odrobinę uwagi.

Jak zrobić kadzidło?

Na razie opanowałam jedynie podstawy tak więc przedstawiam jeden sposób, sposób na najprostsze kadzidło. Potrzebne będzie jakieś niewielkie, najlepiej żaroodporne, naczynko (można też wykorzystać miseczkę z gliny, kamionki, kamienia – ja używam do tego części kominka zapachowego kupionego już dawno dawno temu), do naczynka tego nasypujemy trochę piasku , następnie odrobinę rozdrobnionego węgla drzewnego i całość przyrzucamy ziołami (dowolnymi – zgodnie z własnymi upodobaniami. Węgiel podpalamy. Całość dość długo będzie się delikatnie tlić. Dla wzmożenia efektu do mieszanki można dorzucić benzoesu vel styraxu (nie mylić z benzoesanem sodu, który jest żywicą używaną do wyrobu kadzideł, ale też często stosuje się ją również w przemyśle perfumeryjnym (kosmetycznym).

Co można spalać dla zdrowia?

Jedni polecają szałwię, inni jałowiec, jeszcze inni miętę. Faktycznie z ziołami można dowolnie eksperymentować i jest to tym łatwiejsze, że większość z nich kupimy w postaci suszu tak więc nie ma porzeby przeprowadzania jakichś szczególnych poszukiwań dla znalezienia surowca do własnoręcznie przygotowywanych kadzideł, ja osobiście polecam przy okazji guggul – kolejną żywicę wykorzystywaną w medycynie ajurwedyjskiej do leczenia chorób skóry, stabilizowania cholesterolu, leczenia stanów zapalnych. Guggul jest też polecany w niedoczynności tarczycy. Ma oczyszczać i udrażniać kanały energetyczne człowieka. Nie wiem czy faktycznie udrażnia, ale na pewno ma bardzo przyjemny słodkawo – orzeźwiający zapach.
Na węgielkach można spalać dosłownie wszystko, warto pokusić się o eksperymenty. Ja osobiście postanowiłam przy najbliższej okazji spalić na węgielkach trochę lubczyku (uwielbiam zapach tej przyprawy), ciekawe jaki efekt zapachowy uzyskam :-) .
A może macie już jakieś doświadczenia z własnoręcznie robionymi kadzidełkami?

Jakie mieszanki zapachowe polecacie?

Oczyszczające jagody Acai

Ostatnimi czasy jagody Acai przeżywają chyba prawdziwy renesans, bo gdzie nie zawędruję w swoich sieciowych wędrówkach spotykam albo ich reklamy, albo rozemocjonowane dyskusje na ich temat. Reklamy rozumiem – każdy producent chce zaistnieć na rynku ze swoim produktem. Jeśli zaś chodzi o emocje – cóż… te wydają mi się nieco nie na miejscu zważywszy na fakt, iż nawet w sieci można znaleźć dość miarodajne informacje o jagodach, a kwestia suplementacji nimi? Suplementacja jest zawsze decyzją indywidualną i jeśli ktoś chce Acai spróbować czemu miałby tego nie robić? A osoby, które z założenia negują działanie wszystkich suplementów nie powinny wypowiadać się na ich temat dopóty, dopóki ich nie wypróbują. Takie jest moje zdanie.
W każdym razie to zdrowy rozsądek powinien być naszym przewodnikiem. Moim jest jeszcze dodatkowo ciekawość. Przyznaję, że nie oparłam się i Acai, bo chociaż latem zajadam się jagodami aronii, borówkami etc. zimą stawiam na suplementację. Mrożonki z tych owoców ciężko u nas dostać, a przetworów sama nie robię (nie mam ich gdzie przechowywać, poza tym wiadomo – musiałabym je faszerować cukrem lub mrozić, a miejsca na zapasy mrożonek brak), natomiast do przetworów dostępnych w sklepach zaufania nie mam. Już wolę owoce kandyzowane, albo w postaci proszku tj. tak jak w przypadku Acai w suplementach. Oczywiście tych ostatnich nie nadużywam. Świeży owoc to zawsze świeży owoc, suplementy traktuję jedynie jako uzupełnienie.


Jeśli chodzi o jagody Acai jest ich na rynku coraz więcej (takie mam wrażenie), przy czym wydaje mi się, że producenci wielu z nich podchodzą do sprzedaży z właściwą producentom większości suplementów niefrasobliwością. Reklamują swoje specyfiki jako niesamowicie skuteczne, zawierające cudowne jagody, zdrowe i w ogóle załatwiające wszystkie nasze problemy z odchudzaniem czy oczyszczaniem organizmu. Ja nie mam nic przeciwko reklamom, ale gdzie nie gdzie brakuje zastrzeżeń, że te produkty są jedynie suplementami i jedynie wspomagają. Jakkolwiek wspomaganie jest pomocne nie zastąpi nigdy całościowych, kompleksowych działań mających na celu poprawę naszego zdrowia. To będę uparcie podkreślać zawsze i wszędzie.
Wróćmy jednak do Acai - ja osobiście wypróbowałam trzy suplementy. Nie używam ich regularnie, bo w każdej suplementacji powinny być przerwy i to nie tylko dlatego, że organizm się rozleniwia, ale zwyczajnie przyzwyczaja się przestając reagować pozytywnie na zawarte w nadużywanych suplementach składniki. I te trzy mogę polecić. Są to: Acai Berry Select, Acai Berry Pure i Acai Flush. Moje wrażenia są najogólniej rzecz biorąc bardzo pozytywne, ale poszczególne suplementy spełniają różne zadania, poniżej moje osobiste odczucia i wrażenia odnośnie ich działania.

Acai Berry Select

W skład tych tabletek (reklamowanych jako odchudzające) wchodzi susz z jagody Acai, wyciąg z zielonej herbaty, kofeina i chrom. Faktycznie sam skład wskazuje na to, że zadaniem suplementu jest wspomaganie odchudzania. Czy to faktycznie działa? Wydaje mi się, że tak, aczkolwiek nie to było moim celem gdy kupowałam ten suplement, było to w czasach, gdy podaż produktów z Acai na rynku była jeszcze stosunkowo niewielka toteż i wybór był okrojony do zaledwie kilku produktów (mówię o produktach znanych producentów, sprzedawanych normalnie a nie przez podejrzane programy partnerskie, vide: casus sprzedaży Acai opisany dość dobrze w komentarzach pod tekstem Acai Berry – owocowe panaceum).
Wydaje mi się, że faktycznie suplement ten poprawia metabolizm, aczkolwiek łaknienia w moim przypadku nie zahamował, bo chrom zupełnie na mnie nie działa. Pamiętam też przypływ energii po suplementacji Acai Berry. Zwróciłabym jedynie uwagę na to, że stosując ten preparat należy wypijać naprawdę duże ilości wody. Minimum 1,5 litra dziennie (osoby dbające o zdrowie raczej nie powinny mieć problemu ;-) ), małymi łykami, wtedy Acai naprawdę rozkręca organizm. Dodam, że jeśli traficie na stronę do której link podałam znajdziecie na niej dokładny skład suplementu. Nieliczni producenci podają aż tak dokładne informacje.

Acai Berry Pure

To Acai w czystej postaci, bez żadnych dodatków i uszlachetniaczy (produkt stworzony z myślą o osobach pozostających na diecie wegetariańskiej). Odchudza i oczyszcza tak jak naturalne owoce, bardzo łagodnie, praktycznie niezauważalnie, ale w tym akurat przypadku można mieć pewność, że połykając kapsułkę dostajemy to, co w Acai najlepsze - czyli wszystkie te składniki, dzięki którym przypisuje się jagodzie cudowne wręcz działanie. Oczywiście na cuda liczyć nie można, ja nie liczyłam, ale w ramach eksperymentowania z suplementami, w ramach uzupełniania niedoborów pokarmowych i w celu przyspieszenia metabolizmu oraz wspomożenia naturalnych procesów oczyszczania organizmu suplement ten, moim zdaniem, warto wypróbować.

Acai Flush

To już specyfik, który testowałam ściśle pod kątem oczyszczającym. Jeśli czytaliście moje wcześniejsze posty pamiętacie pewnie jak to wymądrzałam się na temat zaparć. Wiedza to jedno, ale wcielenie jej w życie to drugie, poza tym organizm mimo wszystko staje czasem okoniem i trzeba wtedy sięgnąć po nieco silniejsze “środki perswazji”. Oprócz wszystkich przeczyszczających ziółek dostępnych w każdej aptece i herbatek dostępnych w niemal każdym supermarkecie postanowiłam podarować sobie odrobinę luksusu w postaci Acai Flush zapewniając sobie: z jednej strony dostęp do wartościowych składników zawartych w Acai, z drugiej do substancji oczyszczających zawartych w Psyllium Husk. Ta roślina (Psyllium) jest w zasadzie stabilizatorem pracy układu trawiennego, bo z jednej strony przeciwdziała biegunkom i wzdęciom, z drugiej – równie dobrze radzi sobie z zaparciami, a na dodatek działa też moczopędnie przy okazji obniżając poziom cholesterolu i wykazując parę innych ciekawych działań.

Reasumując: te trzy produkty mogę polecić, tyle że każdy działa inaczej. Jeśli zależy wam na gruntownych porządkach w organizmie to myślę, że najlepiej nadaje się do tego Acai Flush.

Bezkonkurencyjna zielona herbata

September 22nd, 2011 Posted in oczyszczanie organizmu, suplementy diety

Zdania “uczonych” są podzielone, ale wieść ludowa niesie, że zielona herbata jest napojem, który może zagwarantować nam zdrowie. Jej pozytywny wpływ na organizm, obserwowany od tysięcy lat wśród ludów tradycyjnie wypijających zieloną herbatę przy każdej niemal okazji, wydaje się być bezdyskusyjny, aczkolwiek wciąż jeszcze znajdą się i tacy, którzy twierdzą, że jej właściwości pro-zdrowotne to kolejna rozbuchana przez internet (producentów zielonej herbaty i producentów opartych na niej suplementów diety) “ściema”.

I jak tu odnaleźć się wśród tych sprzecznych doniesień? Cóż… moim skromnym zdaniem wystarczy herbatę wypróbować i na tej podstawie przekonać się czy działa czy też nie. Osoby, które nie lubią tego specyficznego napoju (szczerze mówiąc sama nie należę do jej wielbicieli, zdecydowanie bardziej odpowiada mi intensywny smak herbaty czerwonej) mogą sięgnąć po ekstrakt z herbaty dostępny w postaci suplementów diety.

Jak zielona herbata wpływa na organizm?

Oto garść informacji, które zapewne gdzieś już słyszeliście, podaję je dla przypomnienia:

  • zielona herbata ma mnóstwo antyoksydantów w postaci polifenoli, przez co zmniejsza ekspansywność wolnych rodników, a to z kolei przekłada się na większą odporność, spowolnienie procesów starzenia organizmu, mniejszą podatność na najrozmaitsze choroby,
  • ten gatunek herbaty działa też energetyzująco i witalizująco na organizm, a to dzięki zawartości mnóstwa witamin i minerałów i bioaktywnych składników roślinnych, które działają niemal natychmiast po wypiciu herbaty. Na czym polega ten fenomen? Trudno powiedzieć, w każdym razie wielbiciele zielonego naparu potwierdzają jej szybkie działanie orzeźwiające (i ożywiające),
  • kwestia czy zielona herbata oczyszcza organizm z toksyn jest raczej dyskusyjna, ale na pewno w jakimś stopniu usprawnia procesy zachodzące w organizmie sprzyja więc również, siłą rzeczy, jego detoksykacji,
  • ma też działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze, ale najważniejsze jest chyba to, że reguluje gospodarkę cholesterolową i obniża ryzyko zachorowania na choroby układu naczyniowo – sercowego, niektóre badania potwierdzają też jej profilaktyczne znaczenie w chorobach nowotworowych, aczkolwiek w tym przypadku kwestia ta jest dość dyskusyjna.

Przyznaję, że ja osobiście zwróciłam uwagę na tę herbatę w związku z chęcią poprawy metabolizmu. Wiadomo – obniżony metabolizm to bolączka większości przedstawicieli współczesnych wysoko cywilizowanych społeczeństw. Jakoś trzeba sobie z nim radzić tak więc prędzej czy później przychodzi czas zbliżenia się ku naturze na najrozmaitsze sposoby. Moim sposobem było przestawienie się na nieco inną dietę i wzbogacenie tej diety o różnego rodzaju napary, w tym czerwoną herbatę (o niej już pisałam), a że do smaku herbaty zielonej jakoś nie mogę się przekonać od czasu do czasu stosuję ją w postaci… łatwych do połknięcia kapsułek. W ten sposób uspokajam sumienie wierząc, że robię coś naprawdę pożytecznego dla siebie.

No dobrze, wiara, wiara czyni cuda, ale współczesnego sceptyka nie zadowoli. Jak na sceptyka (w iluś tam procentach, bo przecież mimo wszystko opieram się jednak na wierze) przystało zaglądam od czasu do czasu również do źródeł naukowych. Żeby nie pozostawać gołosłowną przytaczam kilka przykładów badań potwierdzających wpływ zielonej herbaty na niektóre aspekty funkcjonowania ludzkiego organizmu.

Oto publikacje wynalezione przeze mnie w pubmed’zie (siłą rzeczy ograniczam się do kilku, cała literatura na ten temat jest przeogromna):

Nr 1 – rzecz o tym, że katechiny zawarte w zielonej herbacie pomagają w leczeniu niektórych chorób metabolicznych.
Tutaj link do publikacji: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20370896.
W dużym skrócie: napisano tam, że badania prowadzone zarówno na zwierzętach jak i na ludziach dają podstawy sądzić, że zielona herbata może być wykorzystana w leczeniu otyłości, cukrzycy typu II i niektórych chorób układu naczyniowo-sercowego. Generalnie jest jednym z remediów na zagrożenia płynące ze współczesnego trybu życia (w tym niespecjalnie zdrowej diety). Co prawda wyniki badań nie są jednoznaczne, ale obiecujące i wymagają jeszcze wielokrotnego sprawdzenia.

Nr 2 – rzecz o tym, że składniki zielonej herbaty mogą być pomocne w odchudzaniu
Link do publikacji: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20156466.
W skrócie mówi się w niej o tym, że zielona herbata z zawartą w niej kofeiną zwiększa termogenezę i utlenianie tkanki tłuszczowej. Ma więc wpływ na lipolizę (spalanie tłuszczu). Generalnie ma spory potencjał jeśli chodzi o wspomaganie procesu redukcji tkanki tłuszczowej w organizmie. Oczywiście wyniki badań nie są jednoznaczne, ale (znając życie) nigdy takimi nie będą.

Nr3 – kolejne potwierdzenie odchudzającego potencjału zielonej herbaty
Link do publikacji: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20595643
Stwierdza się w niej, że u poddanych badaniu osób konsumujących 4 filiżanki zielonej herbaty dziennie bądź przyjmujących dziennie 2 kapsułki ekstraktu z zielonej herbaty (przy okazji polecam tanie – w promocji – jak przysłowiowy barszcz, doskonałej jakości kapsułki Green Tea Extract produkcji Health Spark) już po ośmiu tygodniach picia herbaty / suplementacji doszło do znaczącego obniżenia wagi i BMI.

Na koniec dodam jeszcze, że gdzieś obiło mi się o uszy (a raczej rzuciło w oczy), że mężczyźni powinni z zieloną herbatą uważać, bo o ile na kobiety działa ona bardzo dobrze (fitoestrogeny), o tyle u mężczyzn może nieco destabilizować męskie hormony. Nie potrafię w tej chwili odnaleźć odnośnej publikacji, ale gdy ją znajdę na pewno się nią podzielę.

Przy okazji mam do Was pytanie – interesują was wyniki badań? Tj. te publikacje wynalezione przeze mnie w pubmed’zie? Bo może nie ma sensu ich przytaczać. Sama nie wiem… :-)

5 sposobów na oczyszczenie organizmu

August 7th, 2011 Posted in oczyszczanie organizmu

Każdego dnia bierzemy prysznic, bądź kąpiemy się. Myjemy zęby, twarz czy włosy. Wszystko to ma na celu odświeżyć i oczyścić nasz organizm zewnętrznie. Bardzo często jednak zapominamy, o wewnętrznym oczyszczaniu organizmu.

Jak oczyścić organizm z toksyn i zanieczyszczeń? Jakiej metody użyć? Tego dowiesz się z tego małego zestawienia zatytułowanego “5 sposobów na oczyszczanie organizmu“. Zapraszam do szczegółowej lektury, pozostawienia komentarzy i sugestii. Wasze zdanie, moich czytelników jest kluczowe dla publikacji na tym blogu.

Kolejność przedstawienia każdej z metod jest losowa. Sama publikacja nie stanowi rankingu, jest tylko zestawieniem, zbiorem najpopularniejszych metod na oczyszczanie organizmu.

1. Diety detoksykacyjne

Zdecydowanie najpopularniejszym rozwiązaniem jest zastosowanie się do specjalistycznych diet detoksykacyjnych. Ich skuteczność jest ponoć bardzo wysoka. Osobiście nie stosowałem żadnej z takich diet, gdyż są one restrykcyjne i zwyczajnie niezdrowe dla naszego organizmu. Z jednej strony działają pozytywnie, gdyż oczyszczają organizm z toksyn. Z drugiej zaś znacząco osłabiają nasz organizm.

Oczywiście znaleźć można również diety, które nie osłabiają organizmu. Jednakże dziwnym trafem – nie cieszą się zbyt dużą popularnością. Przypadek czy brak skuteczności? Osobiście obstawiałbym na opcję numer dwa, jak większość. Rzecz jasna diety wzbogacane konkretnymi środkami to zupełnie inna kwestia, której poświęcam z resztą dużo miejsca na tym blogu.

2. Miód

W szeroko pojętym lecznictwie wykorzystanie miodu jest bardzo, ale to bardzo duże. Przeziębienia, grypa, gorączka – we wszystkich z tych dolegliwości wykorzystywany jest miód. Ale jak się mają właściwości miodu do oczyszczania organizmu?

Aby sprawdzić, czy organizm jest zanieczyszczony należy wykonać masaż odpowiednim rodzajem (w zależności od ‘badania’). Masaż rzecz jasna wykonywany jest zewnętrznie, a wykrywa wewnętrzne zanieczyszczenia (poprzez wystąpienie mazi w miejscu zanieczyszczonym). To wydaje się co najmniej dziwne, a sama metoda nie jest potwierdzona naukowo.

3. Buraki ćwikłowe

Ostatnimi czasy publikowałem tekst dotyczący buraków czerwonych na tym blogu. Właściwości tego warzywa zafascynowały mnie do tego stopnia, że postanowiłem po raz kolejny o nich wspomnieć. Osobiście testowałem i jestem więcej, aniżeli zadowolony!

Polecam z czystym sumieniem każdemu. Dołączenie buraków czerwonych do diety to coś co znacząco przyczynia się do “czystości wewnętrznej” naszego organizmu. Można poczuć się zdecydowanie lepiej już po kilku tygodniach. Więcej energii, lepsze ciśnienie i samopoczucie – takich efektów sam się nie spodziewałem. Szczerze mówiąc myślałem, że to kolejny wymysł dietetyków. Tych jak wiemy nie brakuje!

Buraki ćwikłowe wykazują silne działania detoksykacyjne. Oczyszczają cały organizm z toksyn, a w szczególności jelita.

4. Tabletki oczyszczające organizm

Jak mogliście zauważyć w poprzednich publikacjach jestem zwolennikiem korzystania z nowoczesnych środków w postaci tabletek. Takich środków jest naprawdę mnóstwo, trzeba jedynie w sposób rozsądny wybrać odpowiedni produkt.

Na łamach tego bloga niejednokrotnie chwaliłem tabletki produkowane przez firmy zza oceanu. Jeśli chodzi o propozycję produktów to zdecydowanie mogę państwu zasugerować testowane przeze mnie produkty: Bowtrol Colon Cleanser oraz Cleanse Rite. Zachęcam do zakupu jeśli ktoś nie ma ochoty “bawić się” przy dietach.

Wymienione przeze mnie produkty pomagają przy regulacji i wspomaganiu pracy jelit. Do tego mają bardzo dobry wpływ na naszą figurę – wspomagają odchudzanie. Ponadto z ich skuteczności zadowolony jest niemal każdy. Trudno jest znaleźć jakąkolwiek negatywną opinię, a jest ich naprawdę sporo. To musi o czymś świadczyć.

5. Aktywność fizyczna

Nie od dziś wiadomo, że organizm zdrowy to organizm ruchliwy. Nie pierwszy raz na moim blogu mówię o aktywności fizycznej, która jest naprawdę ważna. Dotlenienie usprawnia pracę organizmu, które następnie ma zdecydowanie lepszą zdolność do samooczyszczania się.

Nieważne, czy podejmujemy trudy biegania, pływania czy jazdy na rowerze. Byleby robić to systematycznie i z pasją. W przeciwnym wypadku szybko zrezygnujemy. Warto znaleźć towarzysza, wspólny poranny jogging, czy wieczorna jazda na rowerze może być wręcz przyjemna i zdrowa.

Podsumowanie

Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że powyższe zestawienie nie powinno stanowić rankingu. Jest to tylko spis najpopularniejszych metod na oczyszczanie organizmu. Być może w najbliższym czasie sporządzone zostaną podobne artykuły. Jednakże to zależy tylko i wyłącznie od Was i Waszego zainteresowania tą formą. Zapraszam do komentowania, opiniowania i sugerowania. Blog tworzony jest dla ludzi, dlatego też zależy mi na takiej formie kontaktu z moimi czytelnikami. Zapewniam, że nie pominę żadnej komentarza.

Oczyszczająca i odchudzająca: czerwona herbata

Jakiś czas temu czerwona herbata biła rekordy popularności wśród osób chcących stracić bez wysiłku parę zbędnych kilogramów. Summa summarum popularność doprowadziła do tego, że większość quasi-wielbicieli herbaty stwierdziło, iż nie ma ona właściwości odchudzających, za to wykazuje silne działanie moczopędne. W ten sposób herbata znalazła zastosowanie w różnego rodzaju kuracjach oczyszczających.
A czy faktycznie oczyszcza? Cóż, skoro stymuluje produkcję moczu należy sądzić, że tak, w końcu sikanie jest jedną z naturalnych dróg oczyszczania. Ream more »