Każda herbata to cud!
Cud natury oczywiście, ale ponieważ wokół nas aż roi się od takich cudów co bardziej zapalczywym wielbicielom herbacianych trunków radzę by się zanadto nie ekscytowali tytułem tego postu. Kontynuując temat herbaty, chciałam podzielić się z wami kolejnymi ciekawostkami na jej temat, a moje motto na dziś brzmi: każda herbata jest zdrowa, przy czym nie mam na myśli każdego herbacianego produktu (to też powinno być oczywiste). Przeglądając naukowe publikacje na temat herbaty trafiam równie często na wyniki badań nad zieloną herbatą i czarną , czerwona herbata cieszy się nieco mniejszą popularnością, a publikacje na temat białej herbaty należą do rzadkości. Wnioski płynące z większości publikacji są pozytywne nie ma więc przeciwwskazań co do tego by podkreślać przede wszystkim korzyści zdrowotne wynikające z picia tego napoju, chociaż muszę uczciwie przyznać (a raczej podkreślić to po raz kolejny), że wszystkie badania dla potwierdzenia płynących z nich wniosków wymagają kolejnych badań, a to oczywiście potrwa latami (jeśli nie wiekami!). Nikt nie powinien więc spodziewać się wiążących ustaleń naukowych tu i teraz i nawet nie w najbliższej przyszłości.
Przechodząc do rzeczy: oto kolejne wyszukane przeze mnie ciekawostki.
Herbata a osteoporoza
Zaczęło się od tego, że w trakcie badań nad zieloną herbatą naukowcy z Hongkongu stwierdzili, iż wzmacnia ona kości. Zaczęto się zastanawiać, czy to aby na pewno możliwe, a jeśli faktycznie herbata kości wzmacnia to w jaki sposób. Co się okazało? Przeprowadzono badania in vitro polegające na „traktowaniu” hodowli komórek kościotwórczych trzeba związkami wyodrębnionymi z zielonej herbaty. Okazało się, że działanie stymulujące wzrost kości (i zapobiegające ich osłabieniu) ma epigalokatechina, która zwiększając aktywność enzymu kościotwórczego hamowała jednocześnie aktywność komórek kościogubnych. I zagadka została rozwiązana
.
Dla zdrowych zębów
Jak twierdzą inni naukowcy (czym razem Japończycy) zielona herbata, ale nie tylko ona, przeciwdziała próchnicy i chorobom dziąseł. Mowa oczywiście o herbacie niesłodzonej. Odpowiedzialne za te zjawisko są zawarte w herbatach katechiny, które mają działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne. Co ciekawe ryzyko całkowitej utraty zębów spada w tym przypadku nierównomiernie u obu płci, u mężczyzn o 19% a u kobiet o 13%.
Herbaciany eliksir młodości
W poprzednim poście pisałam już, że naukowcy badając długość telomerów (sekwencji DNA) u osób pijących zieloną herbatę regularnie i u ich rówieśników stroniących od tego naparu doszli do wniosku, że picie herbaty sprzyja zachowaniu młodości, w każdym razie zwolennicy herbaty poddani badaniu byli średnio o 5 lat młodsi biologicznie od swoich rówieśników, ale to jeszcze nic, bowiem naukowcy brytyjscy stwierdzili, że to biała herbata jest prawdziwym eliksirem młodości, a pijąc ją najlepiej zabezpieczamy się przed zmarszczkami (i nie tylko). Jakim sposobem?
Biała herbata zawiera związki chroniące kolagen i elastynę (jedne z najważniejszych ludzkich białek) przed rozpadem, a dokładnie przeciwdziała aktywizacji enzymów powodujących ten rozpad. Ma to wpływ nie tylko na wygląd i kondycję skóry, ale też na „jakość naczyń krwionośnych, pracę płuc czy wreszcie funkcjonowanie stawów. Zielona herbata działa podobnie, ale jest nieco słabsza (podobnie jak dzięgiel, granat, róża).
Na stres
Regularne picie czarnej herbaty (wystarczy kubek, a nawet filiżanka dziennie) ma zdaniem naukowców brytyjskich pomagać w radzeniu sobie ze stresem. Badania prowadzono co prawda na stosunkowo niewielkiej grupie mężczyzn (niewiele ponad 70 osób), ale już to dało przesłanki do stwierdzenia, że regularnie wypijana herbata łagodzi stres. Mężczyzn biorących udział w badaniu podzielono na dwie grupy. Jedna grupa piła herbatę druga napój herbatopodobny (o smaku i barwie herbaty). Po sześciu tygodniach mężczyzn poddano szczególnej próbie: kazano im wykonać pewne zadanie w dość krótkim czasie co przyczyniło się do „zestresowania” ich wszystkich. Jednak już po wykonaniu zadania u mężczyzn pijących herbatę bardzo szybko doszło do spadku poziomu kortyzolu (hormonu stresu) podczas gdy u panów pijących substytut herbaty podwyższony poziom kortyzolu utrzymywał się znacznie dłużej.
Wygląda na to, że warto ją pić – herbatę, w każdej postaci.
Może więc pora na filiżankę mocnej czarnej herbaty? A może earl grey? Albo yerba mate? Co Wy na to?






