Oczyszczanie organizmu

moje zdrowie w moich rękach
Home » Archive by category 'suplementy diety'

Każda herbata to cud!

February 18th, 2012 Posted in dieta, suplementy diety

Cud natury oczywiście, ale ponieważ wokół nas aż roi się od takich cudów co bardziej zapalczywym wielbicielom herbacianych trunków radzę by się zanadto nie ekscytowali tytułem tego postu. Kontynuując temat herbaty, chciałam podzielić się z wami kolejnymi ciekawostkami na jej temat, a moje motto na dziś brzmi: każda herbata jest zdrowa, przy czym nie mam na myśli każdego herbacianego produktu (to też powinno być oczywiste). Przeglądając naukowe publikacje na temat herbaty trafiam równie często na wyniki badań nad zieloną herbatą i czarną , czerwona herbata cieszy się nieco mniejszą popularnością, a publikacje na temat białej herbaty należą do rzadkości. Wnioski płynące z większości publikacji są pozytywne nie ma więc przeciwwskazań co do tego by podkreślać przede wszystkim korzyści zdrowotne wynikające z picia tego napoju, chociaż muszę uczciwie przyznać (a raczej podkreślić to po raz kolejny), że wszystkie badania dla potwierdzenia płynących z nich wniosków wymagają kolejnych badań, a to oczywiście potrwa latami (jeśli nie wiekami!). Nikt nie powinien więc spodziewać się wiążących ustaleń naukowych tu i teraz i nawet nie w najbliższej przyszłości.
Przechodząc do rzeczy: oto kolejne wyszukane przeze mnie ciekawostki.

Herbata a osteoporoza

Zaczęło się od tego, że w trakcie badań nad zieloną herbatą naukowcy z Hongkongu stwierdzili, iż wzmacnia ona kości. Zaczęto się zastanawiać, czy to aby na pewno możliwe, a jeśli faktycznie herbata kości wzmacnia to w jaki sposób. Co się okazało? Przeprowadzono badania in vitro polegające na „traktowaniu” hodowli komórek kościotwórczych trzeba związkami wyodrębnionymi z zielonej herbaty. Okazało się, że działanie stymulujące wzrost kości (i zapobiegające ich osłabieniu) ma epigalokatechina, która zwiększając aktywność enzymu kościotwórczego hamowała jednocześnie aktywność komórek kościogubnych. I zagadka została rozwiązana :-) .

Dla zdrowych zębów

Jak twierdzą inni naukowcy (czym razem Japończycy) zielona herbata, ale nie tylko ona, przeciwdziała próchnicy i chorobom dziąseł. Mowa oczywiście o herbacie niesłodzonej. Odpowiedzialne za te zjawisko są zawarte w herbatach katechiny, które mają działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne. Co ciekawe ryzyko całkowitej utraty zębów spada w tym przypadku nierównomiernie u obu płci, u mężczyzn o 19% a u kobiet o 13%.

Herbaciany eliksir młodości

W poprzednim poście pisałam już, że naukowcy badając długość telomerów (sekwencji DNA) u osób pijących zieloną herbatę regularnie i u ich rówieśników stroniących od tego naparu doszli do wniosku, że picie herbaty sprzyja zachowaniu młodości, w każdym razie zwolennicy herbaty poddani badaniu byli średnio o 5 lat młodsi biologicznie od swoich rówieśników, ale to jeszcze nic, bowiem naukowcy brytyjscy stwierdzili, że to biała herbata jest prawdziwym eliksirem młodości, a pijąc ją najlepiej zabezpieczamy się przed zmarszczkami (i nie tylko). Jakim sposobem?
Biała herbata zawiera związki chroniące kolagen i elastynę (jedne z najważniejszych ludzkich białek) przed rozpadem, a dokładnie przeciwdziała aktywizacji enzymów powodujących ten rozpad. Ma to wpływ nie tylko na wygląd i kondycję skóry, ale też na „jakość naczyń krwionośnych, pracę płuc czy wreszcie funkcjonowanie stawów. Zielona herbata działa podobnie, ale jest nieco słabsza (podobnie jak dzięgiel, granat, róża).

Na stres

Regularne picie czarnej herbaty (wystarczy kubek, a nawet filiżanka dziennie) ma zdaniem naukowców brytyjskich pomagać w radzeniu sobie ze stresem. Badania prowadzono co prawda na stosunkowo niewielkiej grupie mężczyzn (niewiele ponad 70 osób), ale już to dało przesłanki do stwierdzenia, że regularnie wypijana herbata łagodzi stres. Mężczyzn biorących udział w badaniu podzielono na dwie grupy. Jedna grupa piła herbatę druga napój herbatopodobny (o smaku i barwie herbaty). Po sześciu tygodniach mężczyzn poddano szczególnej próbie: kazano im wykonać pewne zadanie w dość krótkim czasie co przyczyniło się do „zestresowania” ich wszystkich. Jednak już po wykonaniu zadania u mężczyzn pijących herbatę bardzo szybko doszło do spadku poziomu kortyzolu (hormonu stresu) podczas gdy u panów pijących substytut herbaty podwyższony poziom kortyzolu utrzymywał się znacznie dłużej.

Wygląda na to, że warto ją pić – herbatę, w każdej postaci.

Może więc pora na filiżankę mocnej czarnej herbaty? A może earl grey? Albo yerba mate? Co Wy na to?

Ostropest plamisty

December 27th, 2011 Posted in oczyszczanie organizmu, suplementy diety

Skoro już mówimy o wątrobie i jej oczyszczaniu postanowiłam przy okazji poświęcić kilka słów niepozornej roślince, bardzo przypominającej oset, która bardzo pozytywnie wpływa na ten strategiczny narząd.

Ostropest plamisty, bo o nim mowa, jest w zasadzie niepozornym chwastem z rodziny astrowatych – co prawda w Polsce jest rośliną uprawną, ale występuje też w postaci dziko rosnącej i przypuszczam, że gdy ktoś na taki dziki ostropest plamisty trafia przechodzi obok niego obojętnie. To niekoniecznie błąd, ale dobrze byłoby wiedzieć jak wiele roślinka ta może zdziałać dla naszej wątroby.

Jak działa ostropest?

Silnie regenerująco i ochronnie. Wyobraźcie sobie, ze zawarta w roślince sylimaryna (ta sama, z której produkuje się sylimarol!) jest bardzo silnym przeciwutleniaczem. Już to stawia ostropest bardzo wysoko, bowiem przeciwutleniacze są nam dziś niezbędne jak nigdy dotąd. Stale narażeni na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych i wewnętrznych (wszechobecne chemikalia i zanieczyszczenia) jesteśmy narażeni na stałą obecność w naszym życiu ogromnej ilości wolnych rodników, które oddziałują na nasz organizm jak rdza na metal – powoli i systematycznie korodują tj. przeżerają poszczególne komórki i tkanki. Nie sposób w pełni się przed nimi zabezpieczyć, ale możemy wzmóc naszą ochroną sięgając po silne przeciwutleniacze czyli między innymi po ostropest.
Ostropest plamisty działa też przeciwzapalnie, wywiera też wielokierunkowy wpływ na wątrobę. Wspomaga jej odtruwanie, ale też i regenerację i wytwarzanie nowych komórek tego strategicznego narządu. Jest rośliną o tak silnych właściwościach ochronnych, że może ustrzec nas nawet przed truciznami zawartymi w muchomorze sromotnikowym, aczkolwiek w razie zjedzenia takiego muchomora trudno ograniczać się jedynie do naturalnego odtruwania ostropestem – pomoc lekarska tak czy inaczej jest niezbędna.
Ostropest plamisty chroni wątrobę również przed pestycydami i dwusiarczkiem węgla, a nawet prze alkoholem – ostrzegam jednak, że nie jest remedium na zagrożenia wynikające z alkoholizmu i nie można traktować go jako lek, w pełni zabezpieczający przed uszkodzeniami wątroby wywołanymi alkoholizmem (aby temu zapobiec należy zerwać z nałogiem!).
Przy okazji warto pamiętać o tym, że ostropest plamisty może osłabiać działanie niektórych leków. Na pewno w razie kuracji metronidazolem i indinowirem należałoby zrezygnować z przyjmowania suplementów i leków zawierających wyciągi z ostropestu.

Ostropest plamisty na co dzień i od święta

W razie potrzeby udzielenia pomocy wątrobie warto sięgnąć po jakieś leki bądź suplementy zawierające wyciągi z ostropestu, ale specyfiki o leczniczych właściwościach można przygotować też samodzielnie we własnym domowym zaciszu. Z ostropestu plamistego sporządza się nalewki, można go też suszyć – w tym celu należy zebrać owoce już po przekwitnięciu ostropestu. Świeży ostropest tj. jego dolne części można dodawać do surówek, a nawet przygotowywać surówki z ostropestem w roli głównej. Nasza wątroba na pewno to doceni!

Oczyszczanie wątroby cz. I: kwasy tłuszczowe omega 3

Z czym najczęściej kojarzy Wam się oczyszczanie organizmu? Chyba się bardzo nie pomylę sądząc, iż kojarzy się ono przede wszystkim z rygorystycznymi dietami z pogranicza diet głodowych czy wręcz z głodówkami. Tymczasem wcale nie musimy się tak oczyszczać. Wystarczy jeść zdrowo i zjadać poszczególne składniki pokarmowe w odpowiednich proporcjach, by organizm pracował pełną parą i sam, bez większych problemów, się oczyszczał. Co jest kluczem? Sprawność wątroby, a jej wcale nie musimy (ba! nie możemy wręcz) katować rygorystycznymi dietami. Wystarczy, że zapewnimy jej odpowiednią ilość kwasów tłuszczowych omega 3!
W kilku kolejnych postach postaram się w miarę możliwości jak najdokładniej opisać metody oczyszczania wątroby, ale pozwolę sobie zacząć od podstaw tj. profilaktyki dietetycznej czy diety profilaktycznej, a jak wynika z badań kwasy omega 3 odgrywają w tym przypadku rolę szczególną.

Dlaczego wątroba?


Nie wiem czy zwróciliście uwagę na fakt, iż we wszystkich programach oczyszczających bardzo duży nacisk kładzie się na oczyszczanie wątroby i generalnie na jej sprawność. Nic dziwnego – wątroba jest głównym organem odtruwającym organizm. Zjadane przez nas pokarmy i wszystkie dodatki do nich (leki, toksyny, konserwanty) są przetwarzane w szeregu procesów biochemicznych, a czołowym producentem substancji niezbędnych do ich przetworzenia jest wątroba wytwarzająca bardzo ważne enzymy. Dzięki sprawnemu działaniu wątroby wszelkie toksyny są przetwarzane do mniej szkodliwej i łatwiejszej do wydalenia postaci przez przewód pokarmowy lub wraz z moczem.
Wszystko to przebiega pięknie i sprawnie do czasu – do czasu gdy za bardzo nie obciążymy wątroby (np. toksynami zawartymi w pokarmach lub alkoholem), bo wtedy wątroba sama może ulec uszkodzeniu i zaczynają się bardzo poważne problemy zdrowotne.

Dlaczego kwasy tłuszczowe omega 3?

Bo jest ich zbyt mało w naszej diecie, a kwasy te łącznie z innymi kwasami tłuszczowymi (tych innych kwasów zjadamy nieco więcej) odgrywają ogromną rolę w każdej komórce i w każdym procesie biochemicznym zachodzącym w naszym organizmie. Wpływają więc również na wątrobę i produkowane przez nią enzymy, szczegółowo trudno jest to wyjaśnić (należałoby poznać biochemię), toteż dla zobrazowania znaczenia kwasów omega dla nas samych i dla pracy wątroby posłużę się kilkoma naukowymi przykładami (źródła znajdziecie bez większych problemów, nie podaję ich ponieważ publikacje na ten temat bardzo często się duplikują – odsyłam do wikipedii, onetu, pap-u i pubmed’u oraz internetowych wydawnictw poświęconych zdrowiu i medycynie).

Zalecane i faktyczne spożycie kwasów omega 3

Zalecenia lekarzy, dietetyków i agencji zajmujących się zdrowiem publicznym są dość rozbieżne – w zależności od tego, czy jesteśmy zdrowi czy też mamy jakieś problemy zdrowotne powinniśmy według nich spożywać od 500 mg do 2 a nawet 4 gramów kwasów tłuszczowych omega 3 dziennie. Wydaje się, że w przypadku osób zdrowych nawet 1 gram dziennie jest do przyjęcia, chociaż taka dawka zalecana jest raczej w profilaktyce chorób serca u osób, u których już doszło do rozpoznania choroby. W celach leczniczych, jeśli cierpimy na inne dolegliwości, powinniśmy dostosowywać dawki indywidualnie. Profilaktycznie wystarczy zadbać o to, by wspomniane wyżej 500 mg kwasów pojawiało się w naszej diecie regularnie, ale (uwaga!) omega 3 to nie jedyne kwasy, na które powinniśmy zwracać uwagę. Naukowcy zgodnie twierdzą, że nie mniej istotna (a może istotniejsza) jest równowaga pomiędzy spożywanymi kwasami z grupy omega 3 i omega 6.
Mianowicie wszystkie źródła zgodnie twierdzą, że kwasy te należy zjadać w proporcjach 3 do 1 czyli na jedną porcję omega 3 powinny przypadać 3 porcje omega sześć, ale zdecydowana większość Europejczyków (również nas) w odżywianiu zachowuje proporcje 20:1 innymi słowy zjadamy za mało kwasów omega 3 w stosunku do omega 6. Mniej alarmująco wygląda sytuacja w krajach, w których tradycyjną dietą jest tzw. dieta śródziemnomorska – tam proporcje w spożyciu omega 6 i omega 3 są bardzo zbliżone do ideału (stosunek 4,5 : 1).

Kwasy omega 3 a wątroba

Kwasy omega 3 działają na wątrobę oczyszczająco i ochronnie, i to pod wieloma względami, a gdy narząd ten jest chroniony lepiej się regeneruje, oczyszcza etc. Dla zobrazowania działania omega 3 na wątrobę podam dwa przykłady.

Przykład I
Z badań przeprowadzonych przez naukowców z uniwersytetu w Barcelonie dieta bogata w omega 3 zmniejsza stłuszczenie wątroby u zwierząt laboratoryjnych. Dodatkowo osiągnięto efekt poprawienia wrażliwości insulinowej. Badań prowadzonych na ludziach nie znalazłam co prawda, ale od dawna twierdzi się, że omega 3 pomaga w leczeniu otyłości (kwasy są niezbędne w procesie lipolizy).
Przykład II
W czasie zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Badań nad Rakiem ogłoszono, że kwasy omega 3 hamują rozwój komórek nowotworowych w wątrobie. Komórki te pod wpływem działania kwasu DHA i EPA przestały się rozwijać, kwasy omega 6 natomiast (kwas arachidonowy) nie miał na nie żadnego wpływu. Podobnie na kwasy omega 3 zareagowały też komórki nowotworowe w przypadku nowotworu dróg żółciowych.
Wyniki badań są na tyle obiecujące, że pokłada się w nich ogromne nadzieje.

Przy okazji wspomnę jeszcze, że dieta antynowotworowa dr Budwig (dieta bardzo kontrowersyjna, aczkolwiek jak podkreślają jej zwolennicy skuteczna) również opiera się w pewnym stopniu na kwasach omega 3. Zaleca się w niej spore spożycie siemienia lnianego i oleju z lnu, a produkty te zawierają bardzo duże ilości tych kwasów.

Kwasy kwasom nie równe

Optymalnie byłoby odżywiać się pożywieniem bogatym w te kwasy, ale jak wszyscy wiemy z tym bywa bardzo różnie. W ramach profilaktyki czy też wspomagania leczenia i dla lepszej regeneracji wątroby (i jej oczyszczenia) warto sięgnąć po suplementy. Jest ich sporo – przede wszystkim to wszystkie dostępne na rynku trany (w butelkach lub kapsułkach) i oleje z ryb oraz innych żyjątek morskich. Polecam szczególnie >>> olej z rekina (ta ryba nigdy nie zapada na nowotwory) i >>> olej z kryla, który dzięki wyjątkowo dużej zawartości fosfolipidów ma bodaj największą wartość odżywczą (jest wyjątkowo dobrze przyswajalny, a więc i wyjątkowo wydajny).

Zdjęcie przedstawia mikroskopowy obraz ludzkiej wątroby, autor: Reytan, commons.wikimedia.org za http://www.histologia.cm-uj.krakow.pl/index.html

Oczyszczające jagody Acai

Ostatnimi czasy jagody Acai przeżywają chyba prawdziwy renesans, bo gdzie nie zawędruję w swoich sieciowych wędrówkach spotykam albo ich reklamy, albo rozemocjonowane dyskusje na ich temat. Reklamy rozumiem – każdy producent chce zaistnieć na rynku ze swoim produktem. Jeśli zaś chodzi o emocje – cóż… te wydają mi się nieco nie na miejscu zważywszy na fakt, iż nawet w sieci można znaleźć dość miarodajne informacje o jagodach, a kwestia suplementacji nimi? Suplementacja jest zawsze decyzją indywidualną i jeśli ktoś chce Acai spróbować czemu miałby tego nie robić? A osoby, które z założenia negują działanie wszystkich suplementów nie powinny wypowiadać się na ich temat dopóty, dopóki ich nie wypróbują. Takie jest moje zdanie.
W każdym razie to zdrowy rozsądek powinien być naszym przewodnikiem. Moim jest jeszcze dodatkowo ciekawość. Przyznaję, że nie oparłam się i Acai, bo chociaż latem zajadam się jagodami aronii, borówkami etc. zimą stawiam na suplementację. Mrożonki z tych owoców ciężko u nas dostać, a przetworów sama nie robię (nie mam ich gdzie przechowywać, poza tym wiadomo – musiałabym je faszerować cukrem lub mrozić, a miejsca na zapasy mrożonek brak), natomiast do przetworów dostępnych w sklepach zaufania nie mam. Już wolę owoce kandyzowane, albo w postaci proszku tj. tak jak w przypadku Acai w suplementach. Oczywiście tych ostatnich nie nadużywam. Świeży owoc to zawsze świeży owoc, suplementy traktuję jedynie jako uzupełnienie.


Jeśli chodzi o jagody Acai jest ich na rynku coraz więcej (takie mam wrażenie), przy czym wydaje mi się, że producenci wielu z nich podchodzą do sprzedaży z właściwą producentom większości suplementów niefrasobliwością. Reklamują swoje specyfiki jako niesamowicie skuteczne, zawierające cudowne jagody, zdrowe i w ogóle załatwiające wszystkie nasze problemy z odchudzaniem czy oczyszczaniem organizmu. Ja nie mam nic przeciwko reklamom, ale gdzie nie gdzie brakuje zastrzeżeń, że te produkty są jedynie suplementami i jedynie wspomagają. Jakkolwiek wspomaganie jest pomocne nie zastąpi nigdy całościowych, kompleksowych działań mających na celu poprawę naszego zdrowia. To będę uparcie podkreślać zawsze i wszędzie.
Wróćmy jednak do Acai - ja osobiście wypróbowałam trzy suplementy. Nie używam ich regularnie, bo w każdej suplementacji powinny być przerwy i to nie tylko dlatego, że organizm się rozleniwia, ale zwyczajnie przyzwyczaja się przestając reagować pozytywnie na zawarte w nadużywanych suplementach składniki. I te trzy mogę polecić. Są to: Acai Berry Select, Acai Berry Pure i Acai Flush. Moje wrażenia są najogólniej rzecz biorąc bardzo pozytywne, ale poszczególne suplementy spełniają różne zadania, poniżej moje osobiste odczucia i wrażenia odnośnie ich działania.

Acai Berry Select

W skład tych tabletek (reklamowanych jako odchudzające) wchodzi susz z jagody Acai, wyciąg z zielonej herbaty, kofeina i chrom. Faktycznie sam skład wskazuje na to, że zadaniem suplementu jest wspomaganie odchudzania. Czy to faktycznie działa? Wydaje mi się, że tak, aczkolwiek nie to było moim celem gdy kupowałam ten suplement, było to w czasach, gdy podaż produktów z Acai na rynku była jeszcze stosunkowo niewielka toteż i wybór był okrojony do zaledwie kilku produktów (mówię o produktach znanych producentów, sprzedawanych normalnie a nie przez podejrzane programy partnerskie, vide: casus sprzedaży Acai opisany dość dobrze w komentarzach pod tekstem Acai Berry – owocowe panaceum).
Wydaje mi się, że faktycznie suplement ten poprawia metabolizm, aczkolwiek łaknienia w moim przypadku nie zahamował, bo chrom zupełnie na mnie nie działa. Pamiętam też przypływ energii po suplementacji Acai Berry. Zwróciłabym jedynie uwagę na to, że stosując ten preparat należy wypijać naprawdę duże ilości wody. Minimum 1,5 litra dziennie (osoby dbające o zdrowie raczej nie powinny mieć problemu ;-) ), małymi łykami, wtedy Acai naprawdę rozkręca organizm. Dodam, że jeśli traficie na stronę do której link podałam znajdziecie na niej dokładny skład suplementu. Nieliczni producenci podają aż tak dokładne informacje.

Acai Berry Pure

To Acai w czystej postaci, bez żadnych dodatków i uszlachetniaczy (produkt stworzony z myślą o osobach pozostających na diecie wegetariańskiej). Odchudza i oczyszcza tak jak naturalne owoce, bardzo łagodnie, praktycznie niezauważalnie, ale w tym akurat przypadku można mieć pewność, że połykając kapsułkę dostajemy to, co w Acai najlepsze - czyli wszystkie te składniki, dzięki którym przypisuje się jagodzie cudowne wręcz działanie. Oczywiście na cuda liczyć nie można, ja nie liczyłam, ale w ramach eksperymentowania z suplementami, w ramach uzupełniania niedoborów pokarmowych i w celu przyspieszenia metabolizmu oraz wspomożenia naturalnych procesów oczyszczania organizmu suplement ten, moim zdaniem, warto wypróbować.

Acai Flush

To już specyfik, który testowałam ściśle pod kątem oczyszczającym. Jeśli czytaliście moje wcześniejsze posty pamiętacie pewnie jak to wymądrzałam się na temat zaparć. Wiedza to jedno, ale wcielenie jej w życie to drugie, poza tym organizm mimo wszystko staje czasem okoniem i trzeba wtedy sięgnąć po nieco silniejsze “środki perswazji”. Oprócz wszystkich przeczyszczających ziółek dostępnych w każdej aptece i herbatek dostępnych w niemal każdym supermarkecie postanowiłam podarować sobie odrobinę luksusu w postaci Acai Flush zapewniając sobie: z jednej strony dostęp do wartościowych składników zawartych w Acai, z drugiej do substancji oczyszczających zawartych w Psyllium Husk. Ta roślina (Psyllium) jest w zasadzie stabilizatorem pracy układu trawiennego, bo z jednej strony przeciwdziała biegunkom i wzdęciom, z drugiej – równie dobrze radzi sobie z zaparciami, a na dodatek działa też moczopędnie przy okazji obniżając poziom cholesterolu i wykazując parę innych ciekawych działań.

Reasumując: te trzy produkty mogę polecić, tyle że każdy działa inaczej. Jeśli zależy wam na gruntownych porządkach w organizmie to myślę, że najlepiej nadaje się do tego Acai Flush.

Bezkonkurencyjna zielona herbata

September 22nd, 2011 Posted in oczyszczanie organizmu, suplementy diety

Zdania “uczonych” są podzielone, ale wieść ludowa niesie, że zielona herbata jest napojem, który może zagwarantować nam zdrowie. Jej pozytywny wpływ na organizm, obserwowany od tysięcy lat wśród ludów tradycyjnie wypijających zieloną herbatę przy każdej niemal okazji, wydaje się być bezdyskusyjny, aczkolwiek wciąż jeszcze znajdą się i tacy, którzy twierdzą, że jej właściwości pro-zdrowotne to kolejna rozbuchana przez internet (producentów zielonej herbaty i producentów opartych na niej suplementów diety) “ściema”.

I jak tu odnaleźć się wśród tych sprzecznych doniesień? Cóż… moim skromnym zdaniem wystarczy herbatę wypróbować i na tej podstawie przekonać się czy działa czy też nie. Osoby, które nie lubią tego specyficznego napoju (szczerze mówiąc sama nie należę do jej wielbicieli, zdecydowanie bardziej odpowiada mi intensywny smak herbaty czerwonej) mogą sięgnąć po ekstrakt z herbaty dostępny w postaci suplementów diety.

Jak zielona herbata wpływa na organizm?

Oto garść informacji, które zapewne gdzieś już słyszeliście, podaję je dla przypomnienia:

  • zielona herbata ma mnóstwo antyoksydantów w postaci polifenoli, przez co zmniejsza ekspansywność wolnych rodników, a to z kolei przekłada się na większą odporność, spowolnienie procesów starzenia organizmu, mniejszą podatność na najrozmaitsze choroby,
  • ten gatunek herbaty działa też energetyzująco i witalizująco na organizm, a to dzięki zawartości mnóstwa witamin i minerałów i bioaktywnych składników roślinnych, które działają niemal natychmiast po wypiciu herbaty. Na czym polega ten fenomen? Trudno powiedzieć, w każdym razie wielbiciele zielonego naparu potwierdzają jej szybkie działanie orzeźwiające (i ożywiające),
  • kwestia czy zielona herbata oczyszcza organizm z toksyn jest raczej dyskusyjna, ale na pewno w jakimś stopniu usprawnia procesy zachodzące w organizmie sprzyja więc również, siłą rzeczy, jego detoksykacji,
  • ma też działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze, ale najważniejsze jest chyba to, że reguluje gospodarkę cholesterolową i obniża ryzyko zachorowania na choroby układu naczyniowo – sercowego, niektóre badania potwierdzają też jej profilaktyczne znaczenie w chorobach nowotworowych, aczkolwiek w tym przypadku kwestia ta jest dość dyskusyjna.

Przyznaję, że ja osobiście zwróciłam uwagę na tę herbatę w związku z chęcią poprawy metabolizmu. Wiadomo – obniżony metabolizm to bolączka większości przedstawicieli współczesnych wysoko cywilizowanych społeczeństw. Jakoś trzeba sobie z nim radzić tak więc prędzej czy później przychodzi czas zbliżenia się ku naturze na najrozmaitsze sposoby. Moim sposobem było przestawienie się na nieco inną dietę i wzbogacenie tej diety o różnego rodzaju napary, w tym czerwoną herbatę (o niej już pisałam), a że do smaku herbaty zielonej jakoś nie mogę się przekonać od czasu do czasu stosuję ją w postaci… łatwych do połknięcia kapsułek. W ten sposób uspokajam sumienie wierząc, że robię coś naprawdę pożytecznego dla siebie.

No dobrze, wiara, wiara czyni cuda, ale współczesnego sceptyka nie zadowoli. Jak na sceptyka (w iluś tam procentach, bo przecież mimo wszystko opieram się jednak na wierze) przystało zaglądam od czasu do czasu również do źródeł naukowych. Żeby nie pozostawać gołosłowną przytaczam kilka przykładów badań potwierdzających wpływ zielonej herbaty na niektóre aspekty funkcjonowania ludzkiego organizmu.

Oto publikacje wynalezione przeze mnie w pubmed’zie (siłą rzeczy ograniczam się do kilku, cała literatura na ten temat jest przeogromna):

Nr 1 – rzecz o tym, że katechiny zawarte w zielonej herbacie pomagają w leczeniu niektórych chorób metabolicznych.
Tutaj link do publikacji: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20370896.
W dużym skrócie: napisano tam, że badania prowadzone zarówno na zwierzętach jak i na ludziach dają podstawy sądzić, że zielona herbata może być wykorzystana w leczeniu otyłości, cukrzycy typu II i niektórych chorób układu naczyniowo-sercowego. Generalnie jest jednym z remediów na zagrożenia płynące ze współczesnego trybu życia (w tym niespecjalnie zdrowej diety). Co prawda wyniki badań nie są jednoznaczne, ale obiecujące i wymagają jeszcze wielokrotnego sprawdzenia.

Nr 2 – rzecz o tym, że składniki zielonej herbaty mogą być pomocne w odchudzaniu
Link do publikacji: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20156466.
W skrócie mówi się w niej o tym, że zielona herbata z zawartą w niej kofeiną zwiększa termogenezę i utlenianie tkanki tłuszczowej. Ma więc wpływ na lipolizę (spalanie tłuszczu). Generalnie ma spory potencjał jeśli chodzi o wspomaganie procesu redukcji tkanki tłuszczowej w organizmie. Oczywiście wyniki badań nie są jednoznaczne, ale (znając życie) nigdy takimi nie będą.

Nr3 – kolejne potwierdzenie odchudzającego potencjału zielonej herbaty
Link do publikacji: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20595643
Stwierdza się w niej, że u poddanych badaniu osób konsumujących 4 filiżanki zielonej herbaty dziennie bądź przyjmujących dziennie 2 kapsułki ekstraktu z zielonej herbaty (przy okazji polecam tanie – w promocji – jak przysłowiowy barszcz, doskonałej jakości kapsułki Green Tea Extract produkcji Health Spark) już po ośmiu tygodniach picia herbaty / suplementacji doszło do znaczącego obniżenia wagi i BMI.

Na koniec dodam jeszcze, że gdzieś obiło mi się o uszy (a raczej rzuciło w oczy), że mężczyźni powinni z zieloną herbatą uważać, bo o ile na kobiety działa ona bardzo dobrze (fitoestrogeny), o tyle u mężczyzn może nieco destabilizować męskie hormony. Nie potrafię w tej chwili odnaleźć odnośnej publikacji, ale gdy ją znajdę na pewno się nią podzielę.

Przy okazji mam do Was pytanie – interesują was wyniki badań? Tj. te publikacje wynalezione przeze mnie w pubmed’zie? Bo może nie ma sensu ich przytaczać. Sama nie wiem… :-)

Oczyszczająca i odchudzająca: czerwona herbata

Jakiś czas temu czerwona herbata biła rekordy popularności wśród osób chcących stracić bez wysiłku parę zbędnych kilogramów. Summa summarum popularność doprowadziła do tego, że większość quasi-wielbicieli herbaty stwierdziło, iż nie ma ona właściwości odchudzających, za to wykazuje silne działanie moczopędne. W ten sposób herbata znalazła zastosowanie w różnego rodzaju kuracjach oczyszczających.
A czy faktycznie oczyszcza? Cóż, skoro stymuluje produkcję moczu należy sądzić, że tak, w końcu sikanie jest jedną z naturalnych dróg oczyszczania. Ream more »

Dieta oczyszczająca organizm z toksyn

Diety oczyszczające organizm z toksyn są dość kontrowersyjne, bowiem zazwyczaj opierają się na eliminacji pewnych składników odżywczych uznawanych za szkodliwe. Składniki te są mimo wszystko niezbędne organizmom i bez nich nie bylibyśmy w stanie dłużej, normalnie funkcjonować. Dlatego też wszelkie diety tego typu zakrojone są na niewielką skalę (jeśli chodzi o czas i częstotliwość stosowania) poza tym powinny być stosowane przez osoby zdrowe. Typowe diety oczyszczające organizm z toksyn są na tyle kontrowersyjne, że dość rzadko poleca je nawet konwencjonalna dietetyka, która nie cofa się przed promowaniem innych dietetycznych wynalazków, niejednokrotnie bardziej kontrowersyjnych od diet mających na celu detoksykację naszych ciał.

Tyle tytułem wstępu. O kontrowersjach dietetycznych i żywieniowych na pewno wiecie i na pewno jesteście w stanie sami podjąć decyzję odnośnie tego, czy jakaś dieta odpowiada wam czy nie. Poniżej kilka przepisów na diety uznawane za diety detoksykacyjne, choć w rzeczywistości radziłabym się nad nimi głębiej zastanowić. Nie wiem czy jest sens stosowania specjalnej diety, zwłaszcza że w naszej odległej przeszłości (naszej czyli gatunku ludzkiego) zdarzały się nam okresy głodu, które w dzisiejszym rozumieniu można by uznać za naturalną detoksykację. Jeśli tak to właśnie krótkotrwałe głodówki mogą mieć lepsze działanie od diet wynalazków, ale do rzeczy….

Oczyszczająca dieta dziesięciodniowa

Dieta ta, zachwalana jako sposób na przywrócenie blasku skórze, zyskanie energii i znaczną poprawę nastroju może trwać zaledwie dziesięć dni do dwóch tygodni. Po tym czasie konieczne jest przejście na normalny model żywienia (zdrowe żywienie, a nie zapychanie się produktami śmieciowymi, jeśli mamy zamiar wrócić do fast foodów i czipsów oczyszczanie od razu sobie odpuśćmy, bo mija się ono z celem).
Aby umożliwić oczyszczanie organizmu z toksyn dieta zakłada całkowitą eliminację potraw ciężkostrawnych, żywności przetworzonej (czyli m.in. wspomnianych wyżej fast foodów) oraz używek – zalecenia są jak najbardziej na miejscu.
Co należy jeść na diecie? Przez trzy pierwsze dni ograniczamy się do warzyw i owoców i wypijamy jedynie świeżo wyciśnięte soki. Począwszy od czwartego dnia do codziennego jadłospisu dodajemy 1/2 litra fermentowanych napojów mlecznych czyli kefiru, maślanki lub jogurtu naturalnego ( z produktami tego typu niestety trzeba uważać, bo to co sprzedaje się pod nazwą jogurtów w naszych sklepach z prawdziwymi jogurtami ma niewiele wspólnego). Od szóstego dnia diety można już jeść kasze (grube), płatki zbożowe i otręby oraz dziki ryż. W ósmym dniu jadłospis można wzbogacić o chudy ser a jeśli dietę planujemy na 15 dni to od dziesiątego dnia począwszy należy też zjadać dziennie odrobinę gotowanej ryby lub jasnego mięsa.
Moim skromnym zdaniem ten rodzaj diety to poważna porażka, bowiem zbyt długo trwa w niej okres bezbiałkowy. Lepiej już ograniczyć się do dnia lub dwóch dni głodówki po czym zacząć odżywiać się normalnie niż przez dziesięć dni lub dwa tygodnie katować organizm jedzeniem niepełnowartościowym. Ta dieta to jeden z najprostszych sposobów na nabawienie się nadwagi lub otyłości i rozregulowanie gospodarki hormonalnej (całkowity brak tłuszczów, a choć odrobina kwasów tłuszczowych w tak długim okresie czasu jest nam niezbędna).

Jednodniowa dieta oczyszczająca czyli głodówka

Jak wspomniałam wydaje się znacznie bardziej racjonalna. Do głodówki organizm trzeba przygotować przez kilka dni rezygnując z ciężkostrawnych pokarmów. Podobnie po jej zakończeniu należy umiejętnie i stopniowo wrócić do normalnego żywienia. W czasie głodówki raczej unikamy aktywności fizycznej skupiając się na psyche (medytacje) a zamiast jedzenia… pijemy wodę lub herbatki ziołowe, choć i one w czasie głodu mogą nieco zdestabilizować organizm.

Ekspresowa dieta trzydniowa

Dieta ta jest dietą owocowo – warzywną, nieco podobną do diety prezentowanej powyżej. Jest o tyle lepsza, że zaplanowano ją na trzy dni. Przechodząc na tę dietę należy zjadać w ciągu dnia od kilograma do półtorej kilograma świeżych owoców i warzyw pijąc przy tym świeże soki i wodę mineralną. Z diety wykluczamy rośliny strączkowe i kukurydzę. Nie jemy warzyw i owoców z puszek – dozwolone są tylko produkty świeże (w zimie to problem, bo “świeże” zimowe warzywa z naszych sklepów są nafaszerowane konserwantami).

Dieta indiańska

Czy rzeczywiście stosowali ją Indianie trudno powiedzieć. Dieta jest jednak dość rozsądna, bo rozplanowano ją na cztery dni. W dniu pierwszym zjadamy owoce i soki (najbardziej poleca się melony, brzoskwinie, jabłka i jagody), w drugim dniu diety pijemy tylko herbatki ziołowe ( z tych ładodniejszych np. rumianek czy miętę) bez cukru lub słodzone miodem, w trzecim dniu jemy surowe lub gotowane na parze warzywa, a w czwartym wypijamy buliony z warzyw (kalafior, kapusta, pietruszka – obecność obowiązkowa).

Jak widać wszystkie diety oczyszczające bazują na owocach i warzywach, w związku z tym towarzyszy im znaczny deficyt białkowy i tłuszczowy. Nie można ich stosować przez czas nieograniczony bowiem i białka i tłuszcze (również tłuszcze zwierzęce) są naszym organizmom niezbędne. Może lepiej w celu oczyszczenia organizmu z zalegających w nim toksyn sięgnąć po suplementy takie jak Bowtron Colon Cleanser lub Cleanse Rite? Pozostawiam to waszej ocenie.

Produkt tygodnia: Paraprotex

Oczyszczanie organizmu to nie tylko antyoksydacja czy usuwanie toksyn „chemicznych”. Wbrew rozpowszechnionym przekonaniom, pasożyty wciąż nękają wielu ludzi nawet w krajach Zachodu. Profilaktyka nosicielstwa doprowadziła do powstania suplementów diety, które zwiększają odporność organizmu na „nieproszonych gości” w przewodzie pokarmowym.

Dolna część przewodu pokarmowego, to obok skóry (narażonej na świerzbowce, wszy, kleszcze i sporadycznie pchły) część ciała najczęściej atakowana przez pasożyty. W jelitach mogą pojawiać się kolonie obleńców lub płazińców, tasiemiec, glisty ludzkie. Podróżujących do krajów egzotycznych nękają pierwotniaki. Jak chronić się przed tym paskudztwem? Ream more »

Tego nie zrobi nikt za Ciebie, czyli oczyszczanie organizmu z toksyn.

August 29th, 2010 Posted in detoks, dieta, oczyszczanie organizmu, suplementy diety

Większości Polaków wydaje się, że specjalne działania dla pozbycia się toksyn z organizmu są potrzebne tylko palaczom tytoniu, mieszkańcom skażonych obszarów i, być może, osobom pracującym w niebezpiecznych warunkach. Tymczasem oprócz miłośników „dymka”, Ślązaków i pracowników stacji benzynowych czy innych miejsc pełnych szkodliwych substancji, detoksykacji powinni poddać się raz na jakiś czas także wszyscy inni!

Obecność trucizn w organizmie jest niemal oczywista. Na szczęście praca nerek i wątroby sprawia, że większość niezdrowych substancje jest odfiltrowywana i wydalana z organizmu wraz z moczem i stolcem. Niestety; pozbawiony równowagi tryb życia, niedobór ruchu, zła dieta, używki i kontakty z toksynami w powietrzu i żywności, jakich nie znali ludzie pierwotni – to wszystko sprawia, że dziś każdy człowiek, który czyta w internecie niniejszy artykuł (a zatem z całą pewnością – usidlony przez cywilizację), powinien zapoznać się z metodami detoksykacji swojego ciała. Planowe oczyszczanie organizmu sprawi, że będziemy cieszyć się zdrowiem dłużej, niż ignorując poniższe zalecenia.

Ruch

Intensywny spacer (nie bieg), rekreacyjna jazda na rowerze lub pływanie sprzyjają spalaniu tłuszczu, który jest „śmietnikiem” naszego ciała – bowiem odkładają się w nim niewydalone trucizny. Nieforsowne uprawianie sportu zabezpiecza również przed wystąpieniem zakwaszenia mięśni, a więc pojawienia się toksyny, jaką jest kwas mlekowy.

Wypoć toksyny w saunie lub gdzie indziej

Sauna pozwala szybciej niż na spacerze wypocić znaczną ilość wody wraz z toksynami (tylko rozpuszczalnymi w wodzie). Nie powinny korzystać z niej osoby cierpiące na zaburzenia krążenia, choroby skóry, nadczynność tarczycy większość chorób przewlekłych, padaczkę, skłonne do krwawień a także kobiety w ciąży. Chłodniejszym miejscem, gdzie również możemy pozbyć się toksyn przez wydzielanie gruczołów skórnych jest kabina infrared – gdzie poprzez naświetlanie lampami podczerwonymi skóra penetrowana jest na głębokość czterech centymetrów, co zapewnia jeszcze lepsze oczyszczanie organizmu. Ream more »